REKLAMA

W pokoju zapadła cisza, gdy położyłam zdjęcie USG na stoliku kawowym. Mój mąż, Aleric, spojrzał na nie, a potem na mnie, podczas gdy jego mama stała przy łóżeczku, trzymając w ramionach trzymiesięczne dziecko, które przyniósł do naszego domu w Greenwich zaledwie kilka dni wcześniej.

REKLAMA
W pokoju zapadła cisza, gdy położyłam zdjęcie USG na stoliku kawowym. Mój mąż, Aleric, spojrzał na nie, a potem na mnie, podczas gdy jego mama stała przy łóżeczku, trzymając w ramionach trzymiesięczne dziecko, które przyniósł do naszego domu w Greenwich zaledwie kilka dni wcześniej.
REKLAMA

W jego głosie słychać było rozpacz.

„Julian może zostać z nią.”

To mnie zatrzymało.

„Porzucisz Juliana?”

Zacisnął usta.

„Saraphino—”

„Syn, którego nazwałeś swoim dziedzicem?”

Brak odpowiedzi.

„Dziecko, które nosisz po tym domu od miesięcy?”

Odwrócił wzrok.

„Jesteś gotowa go porzucić, bo twoje finanse są zagrożone”.

„To nie jest takie proste.”

„To jest właśnie takie proste.”

Pokręciłem głową.

„I oczekujesz, że zaufam ci i powierzę ci moje dziecko?”

Wyglądał na załamanego.

“Proszę.”

“NIE.”

Położyłem mu przed sobą umowę.

„Zaparafuj klauzulę finansową.”

Przez kilka minut stawiał opór.

W końcu wziął do ręki długopis.

Jego ręka drżała, gdy składał parafę obok zapisu o wartości trzech milionów dolarów.

Potem upuścił długopis.

Jego twarz stwardniała.

„Będziesz tego żałować.”

“Może.”

Zebrałem dokumenty.

„Ale najbardziej żałuję, że nie odszedłem pięć lat temu”.

Zszedłem na dół.

Eleanor siedziała w salonie z Julianem.

Estelle przygotowywała herbatę.

W chwili, gdy Eleanor zobaczyła dokumenty, jej wyraz twarzy uległ zmianie.

„Co to jest?”

„Ugoda rozwodowa”.

Szybko wstała.

“Co?”

„Twój syn podpisał.”

Jej twarz się skrzywiła.

„Nie bierzesz pieniędzy w funtach szterlingach.”

„Przyjmuję ugodę, którą Aleric zgodził się zapłacić.”

„Ty nędzny pasożycie.”

Schowałem papiery do torby.

„Nic nie dostaniesz.”

„Nie proszę o twoje imperium”.

„Kradniesz trzy miliony dolarów.”

„Zostawiam Sterling Holdings bez zmian”.

Spojrzałem na Juliana.

„Pomyśl o tym jak o cenie otrzymania dokładnie tego, czego chciałeś.”

Eleanor podeszła do mnie.

„Daj mi te dokumenty.”

“NIE.”

„Są własnością rodziny”.

„To moje papiery rozwodowe.”

Odwróciłem się w stronę drzwi.

„Sarafina.”

Z góry dobiegł głos Alerica.

Spojrzałem wstecz.

Stał na półpiętrze i trzymał się poręczy.

Jego twarz była szara.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA