Spojrzałem na nią.
„Moje dziecko?”
Jej wyraz twarzy złagodniał.
“Bezpieczna.”
Całe moje ciało się rozluźniło.
Łzy natychmiast napłynęły mi do oczu.
“Co się stało?”
„Po uderzeniu doszło u Pani do częściowego odklejenia łożyska.”
Sprawdziła monitor.
„Straciłeś znaczną ilość krwi.”
„Czy z dzieckiem wszystko w porządku?”
„Serce bije mocno.”
Zamknąłem oczy.
Evelyn kontynuowała.
„Miałeś szczęście. Karetka szybko cię tu przewiozła i ustabilizowaliśmy krwawienie.”
„Czy to będzie miało wpływ na ciążę?”
„Będziesz potrzebował ścisłego odpoczynku.”
„Jak surowo?”
„Bez dużego wysiłku. Minimalny stres. Częsty monitoring.”
Usiadła obok łóżka.
„Ale w tej chwili stan was obojga jest stabilny”.
Oddychałem powoli.
„Kto przyszedł ze mną?”
„Aleric poszedł za karetką.”
Otworzyłem oczy.
„Naprawdę?”
„Przebywał w poczekalni kilka godzin”.
„Gdzie on jest?”
„Wyszedł jakieś dwie godziny temu.”
Zawahała się.
„Przyszła po niego młoda kobieta.”
Wiedziałem od razu.
Jarzębina.
Oczywiście, że tak.
Następnie Evelyn wyjęła kopertę z płaszcza.
„Zanim wyszedł, Aleric dał to dyżurce pielęgniarskiej.”
Otworzyłem.
W środku znajdowała się karta bankowa.
I odręczna notatka na papierze firmowym Sterling.
*Trzy miliony przelane na rachunek powierniczy.*
*Akceptuję ugodę bezwarunkowo.*
*To dziecko jest twoje.*
*Zrzekam się wszelkich praw.*
Przeczytałem to dwa razy.
Poza tym.
Aleric w końcu się poddał.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






