„Ponieważ dinozaury się nie udoskonaliły”.
Śmiałam się wbrew sobie. Taki właśnie był Noah. Nigdy nie wygłaszał przemówień. Po prostu zostawał na tyle długo, żeby ból stał się znośny. Kiedy mój pierwszy chłopak rzucił mnie trzy tygodnie przed balem maturalnym, Noah pojawił się z lodami czekoladowymi i usiadł obok mnie na ganku, podczas gdy płakałam. Po dziesięciu minutach milczenia w końcu się odezwał.
Mówiłem ci, że to idiota.
Spojrzałam na niego przez opuchnięte oczy. „Nie, nie zrobiłeś tego”.
„Pomyślałem o tym.”
„To się nie liczy.”
„Powinno.”
Śmiałam się tak głośno, że prawie się udławiłam lodami. Noah wciąż opowiada tę historię. Za każdym razem, gdy to robi, wciąż mu grożę.

Część czwarta: Muszka kupiona wcześnie
Więc kiedy nadszedł bal maturalny, tak naprawdę nigdy nie miałam wątpliwości, z kim chcę iść. Ale Noah najwyraźniej wierzył, że tak jest. Pewnego popołudnia w lutym znalazł mnie przy mojej szafce. „Chrissy. Pamiętasz pierwszą klasę?”
Udawałem, że myślę. „Nie”.
Jego twarz opadła. „Serio?”
„Noah, żartuję.”
Spojrzał na mnie gniewnie. „To nie jest śmieszne”.
„To było trochę zabawne.”
Potem wyciągnął swój mały palec. I nagle znów miałem sześć lat. Rodzynki. Dinozaury. Okrutny chłopiec. Obietnica, o której zapomniałem tamtego popołudnia i którą i tak jakimś cudem dotrzymywałem przez dwanaście lat. Zaczepiłem jego mały palec o swój.
“Koncert na promenadzie?”
Noah skinął głową. „Bal maturalny”. Potem cała jego twarz się rozjaśniła. „Już kupiłem muszkę”.
Mrugnęłam. „Kiedy?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






