“Listopad.”
„Noe, był listopad.”
“Dokładnie.”
„Co to znaczy?”
„W sklepach brakuje towarów” – powiedział.
„Nie mogło im zabraknąć muszek”.
„Nie wiesz tego”. Tak właśnie Noah oficjalnie zaprosił mnie na bal maturalny.
Część piąta: Korsarz, który oznaczał „Pamiętanie”
W noc balu maturalnego byłam na górze i walczyłam z kolczykiem, kiedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Zadzwoniła ciocia. „Chrissy! Jest tutaj!”
„Powiedz mu dwie minuty!”
Tuż za drzwiami wejściowymi rozległ się głos Noaha. „Powiedziała to piętnaście minut temu!” Zdrajca.
Skończyłam nosić kolczyk, spojrzałam w lustro i wzięłam torebkę. Zanim doszłam do schodów, usłyszałam mamę otwierającą drzwi wejściowe. Potem zapadła cisza. Nie zwykła cisza. Taka, która sprawia, że człowiek przestaje się ruszać.
Podszedłem bliżej do wejścia. Noah stał w wejściu – granatowy garnitur, biała koszula, ta absurdalna muszka idealnie prosta, w jednej ręce mały bukiecik. Uśmiechał się. Mama nie. Wpatrywała się w niego.
„Pani Jane?”
Mama mrugnęła. „Och. Noah. Cześć.”
„Wszystko w porządku?”
„Tak”. Ale nie była. Znałam moją matkę. Coś się zmieniło w chwili, gdy go zobaczyła. Jej wzrok powędrował na bukiecik, potem na jego muszkę, a potem z powrotem na jego twarz. Przez jedną dziwną sekundę wyglądała, jakby zobaczyła ducha.
„Chrissy jest już prawie gotowa” – powiedziała szybko.
„Jestem gotowa”. Mama odwróciła się i zobaczyła mnie na schodach. Jej twarz znów się zmieniła. „Chodź ze mną na górę”.
“Co?”
„Tylko na chwilę.”
„Mamo, Noe czeka.”
“Ja wiem.”
Noah podniósł bukiecik. „Mam to.”
„Widzę to.”
„To rozmaryn”. Zatrzymał się w połowie schodów. „Kwiaciarz powiedział, że to oznacza pamięć. A ja pamiętam obietnice”.
Serce mi zamarło. Mama cicho zamrugała za mną. Kiedy się odwróciłam, jej oczy były wilgotne. „Na górę, Chrissy”. Tym razem nie zapytała.
Część szósta: „Nie wiem, jak naprawiać ludzi”
W chwili, gdy weszliśmy do mojej sypialni, zamknęła drzwi. A potem je przekręciła.
„Okej, przerażasz mnie, mamo.”
Spojrzała na mnie. „Możesz dziś wieczorem pójść z Noahem, ale pod jednym warunkiem”.
Złość ogarnęła mnie, zanim zdążył dopaść mnie strach. „Jeśli chodzi o zespół Downa u Noaha, przysięgam na Boga…”
“NIE.”
„Bo mam 18 lat, mamo.”
“Ja wiem.”
„On jest moim najlepszym przyjacielem.”
„Ja też to wiem.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






