Strach.
Richard spojrzał w stronę korytarza.
Potem powiedział coś, co sprawiło, że ścisnęło mnie w żołądku.
„Ktoś włamał się do twojej kabiny dwadzieścia minut temu.”
“Co?”
„Użyli skopiowanej karty magnetycznej.”
„Skąd możesz to wiedzieć?”
Zamiast odpowiedzieć od razu, spojrzał na zdjęcia.
Wtedy zauważyłem coś, co przeoczyłem.
Na kilku zdjęciach był ten sam nieznajomy.
Mężczyzna w niebieskiej czapce baseballowej.
Na jednym ze zdjęć widać, jak stoi za mną, gdy pasażerowie wsiadają do pociągu.
Na innym zdjęciu widać, jak siedział dwa stoliki dalej i jadł śniadanie.
W trzecim przypadku pojawił się przy windach, podczas gdy ja czekałam sama.
Wskazałem na niego.
„Kto to jest?”
Richard zawahał się.
Alarm nagle ustał.
Z głośników statku rozległ się komunikat, że incydent dotyczący bezpieczeństwa został rozwiązany i pasażerowie zostali poproszeni o pozostanie w miejscach publicznych.
Incydent bezpieczeństwa.
To nie jest ogień.
To nie są ćwiczenia.
Bezpieczeństwo.
Richard westchnął.
„Margaret, muszę ci wszystko wyjaśnić.”
„Słucham.”
Pozostał blisko drzwi.
„Naprawdę mam na imię Richard.”
„To pocieszające.”
„Mam siedemdziesiąt cztery lata.”
“Wspaniały.”
„Naprawdę jestem wdową.”
Skrzyżowałem ramiona.
„Znowu dajesz mi swój profil randkowy?”
Jego usta na chwilę zadrżały.
Potem jego wyraz twarzy stał się poważny.
„Przez dwadzieścia dziewięć lat byłem detektywem policji”.
Spojrzałam na niego.
„Mówiłeś mi, że pracujesz w ubezpieczeniach.”
„Tak. Po przejściu na emeryturę.”
„Więc kłamałeś mnie przez cały tydzień.”
“Tak.”
Przynajmniej miał na tyle przyzwoitości, żeby nie zaprzeczyć.
“Dlaczego?”
Richard wziął głęboki oddech.
„Ponieważ poproszono mnie, żebym cię pilnował.”
Całe moje ciało zrobiło się zimne.
„Przez kogo?”
Zawahał się.
Wskazałem na niego.
„Jeśli mi powiesz, że nie możesz powiedzieć, zacznę krzyczeć”.
„Twoja córka.”
Naprawdę się zaśmiałem.
„Claire?”
“Tak.”
„Moja córka uważa, że nadmiar soli jest niebezpieczny. Wysyła mi artykuły o zakrzepach krwi, zanim wsiądę do samolotu. Ale nie zatrudniła emerytowanego detektywa, żeby śledził mnie po statku wycieczkowym”.
„Ona mnie nie zatrudniła.”
To mnie zatrzymało.
„Co więc zrobiła?”
„Skontaktowała się z firmą organizującą rejs.”
I nagle przypomniałem sobie o rozmowach telefonicznych.
Przez prawie dwa miesiące poprzedzające rejs, ktoś podający się za przedstawiciela linii rejsowej wielokrotnie się ze mną kontaktował.
Na początku rozmowy wydawały się uzasadnione.
Ten mężczyzna znał numer mojej rezerwacji.
Data mojego wyjazdu.
Nawet pokład mojej kabiny.
Oferował wycieczki, ulepszenia i transport na lotnisko.
Potem zaczął zadawać pytania, które sprawiły, że poczułem się niekomfortowo.
Czy podróżowałem sam?
Czy zabiorę ze sobą biżuterię?
Czy ktoś będzie nocował u mnie w domu, gdy mnie nie będzie?
W chwili, gdy zdałem sobie sprawę, jak dziwne były te pytania, zakończyłem rozmowę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






