Część 2
Nie otworzyłem drzwi.
Celeste nadal waliła, jej bransoletki brzęczały o drewno jak luźne klucze.
„Myślisz, że możesz okraść tę rodzinę?” krzyknęła. „Ty rozpieszczony mały pasożytze!”
Po drugiej stronie korytarza moja sąsiadka, pani Keene, otworzyła drzwi. Jej spokojny głos przebił się przez furię Celeste.
„Proszę pani, już zadzwoniłem do ochrony budynku.”
„To sprawa rodzinna” – syknęła Celeste.
„Nie” – powiedziałem przez drzwi, w końcu odzywając się. „Stało się to sprawą prawną o 9:14”.
Cisza.
Potem z głębi korytarza dobiegł głos mojego ojca, zmęczony i słaby. „Mara, proszę. Otwórz drzwi. Porozmawiajmy”.
Położyłem rękę na zamku, ale go nie przekręciłem.
„Miałeś swoją szansę na sali balowej”.
„Byłem w szoku” – powiedział. „Nie wiedziałem, że to powie”.
„Ale wiedziałeś, jak mówić.”
Celeste warknęła: „Richard, przestań ją błagać. Ona blefuje”.
„Nie jestem” – powiedziałem.
Teraz mogłem usłyszeć jej oddech, szybki i gwałtowny.
„Halston Meridian należy do odwołalnego funduszu powierniczego Laury Vance Halston” – kontynuowałem. „Transfer został zainicjowany w dniu moich urodzin i sfinalizowany dziś wieczorem. Akt własności gruntu został zarejestrowany. Rachunek operacyjny został przeniesiony. Fundusz rezerwowy nie jest już dostępny dla Richarda Halstona, Celeste Halston ani żadnego podmiotu kontrolowanego przez którekolwiek z was”.
Celeste ucichła w inny sposób.
Nie oszołomiony.
Obliczenie.
Tata szepnął: „Mara, wypłata jest w piątek”.
„Tak” – powiedziałem. „A pracownicy dostaną wynagrodzenie”.
„A co z kontraktami galowymi?” – zapytał.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






