Galina milczała przez kilka sekund, po czym usiadła obok niej.
— Czy twoja matka ci to powiedziała?
Weroczka skinęła głową.
– Wiele razy.
– Więc zachowała się podle.
Wieroczka gwałtownie się odwróciła.
– Nie mów tak o mamie!
— Dlaczego? Powiedziała dziecku, że dziecko zrujnowało jej życie. To nie jest szczerość, Wieroczko. To okrucieństwo.
— Ale ona chciała zostać piosenkarką. I wtedy pojawiłem się ja.
„Dzieci nie wtrącają się w życie normalnych ludzi. Dorośli sami wybierają, co chcą robić”.
Wieroczka nie wiedziała, co powiedzieć. Przyzwyczaiła się do myślenia, że matka odeszła z powodu nosa, uszu, pryszczy i brzydkich włosów. Ale Galina mówiła, jakby to było o wiele bardziej skomplikowane.
Etap drugi: „Vera wiedziała, że jej matka odeszła z jej powodu. Vera nie rozumiała, o jakim cyrku mówi jej matka, ale rozumiała, że rujnuje jej życie”.
Galina nie została dobrą macochą z bajki.
Nie piekła ciast ani nie głaskała Weroczki po głowie. Ale kazała jej odrabiać lekcje, myć zęby, ścielić łóżko i nie chodzić do szkoły w pogniecionej bluzce.
„Nie możesz zmienić swojej twarzy” – powiedziała Galina, czesząc włosy – „ale możesz zmienić sposób, w jaki się zachowujesz”.
– Nadal jestem brzydki.
„Nie jesteś brzydka. Jesteś zaniedbana i przestraszona. To dwie różne rzeczy.”
Wieroczka spojrzała na nią w lustrze.
– Mama mówiła, że jestem brzydki.
– Twoja matka mówiła wiele głupich rzeczy.
— Jesteś na nią zły?
– Czasami. Ale nie planuję spędzić z nią całego życia.
Te słowa uderzyły Weroczkę. Myślała o matce każdego dnia: co teraz robi, czy ją pamięta, czy za nią tęskni, czy powiedziała Miszy, jaką ma córkę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






