Po raz pierwszy Wieroczka pomyślała, że głosy nie są zarezerwowane wyłącznie dla pięknych kobiet na scenie.
Etap czwarty: „Vera wiedziała, że jej matka odeszła z jej powodu. Vera nie rozumiała, o jakim cyrku mówi jej matka, ale rozumiała, że rujnuje jej życie”.
Mama zadzwoniła pod koniec zimy.
Tata był w pracy, Galina poszła do sklepu. Zadzwonił telefon i Weroszka zobaczyła na ekranie znajome nazwisko.
Długo nie podnosiła słuchawki.
„Halo?” – odezwała się w końcu.
– To ja.
Głos mamy był taki sam jak poprzednio, tylko teraz można było w nim usłyszeć nutę ostrożności.
– Ja wiem.
– Jak się masz?
– Cienki.
– W ogóle nie chcesz ze mną rozmawiać?
Wieroczka wyjrzała przez okno. Na podwórku topniał brudny śnieg.
– Nie wiem.
— Często o tobie myślę.
Wieroczka chciała usłyszeć, że jej matka za nią tęskni. Że się myliła. Że cały czas czekała na możliwość powrotu.
Ale mama powiedziała coś jeszcze:
— Masz teraz nową mamę, prawda?
– Galina nie jest moją matką.
— Czy traktowała mnie źle?
– NIE.
– Dlaczego więc tak mówisz?
Wieroczka ścisnęła mocniej telefon.
„Bo matka to nie ktoś, kto mieszka w mieszkaniu. Matka to nie ktoś, kto mówi dziecku, że jest karą”.
Po drugiej stronie zapadła cisza.
„Byłam młoda” – powiedziała mama.
— Ja też byłem mały.
– Nie rozumiesz, jak mi było ciężko.
— Czy zrozumiałeś, jak to było dla mnie?
Mama zaczęła płakać.
Vera kiedyś śniła o tym, że słyszy te łzy. Myślała, że będą dowodem skruchy matki.
Ale teraz nie czuje się lepiej.
„To nie moja wina, że odszedłeś” – powiedziała.
– Ja wiem.
– Nie. Musisz to powiedzieć głośno.
– To nie twoja wina.
Wieroczka zamknęła oczy.
– Więcej.
– To nie twoja wina, Verochko.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





