REKLAMA

WILK POD KORONĄ

REKLAMA
WILK POD KORONĄ
REKLAMA

Caelan odwrócił się powoli.

„Oddałeś go Veyrowi.”

„Podałem Veyrowi miejsce spotkania.”

„To było moje spotkanie” – powiedział Darian.

„Zmieniłeś miejsce, nic mi nie mówiąc.”

„Wiedziałeś, że tak zrobię.”

„Wiedziałem, że zabijasz każdego, kto cię o coś pytał.”

Darian dobył miecza.

„I uznałeś, że więzienie mi pomoże?”

„Postanowiłem, że dzięki temu powstrzymasz się od mordowania kolejnych rebeliantów.”

Caelan stanął między nimi.

“Wystarczająco.”

Jego ojciec chwycił za kraty celi.

„Nie pozwólcie, żeby was podzielili.”

Caelan stanął przed nim.

„Nie masz prawa mówić o podziale”.

Elian wzdrygnął się.

Darian zaśmiał się cicho.

„Teraz go widzisz.”

Caelan otworzył celę.

Elian wyłonił się powoli.

Wyglądał starzej niż jakiekolwiek wspomnienie wymyślone przez Caelana.

„Żyłeś” – powiedział Caelan.

“Tak.”

„Przez całe moje życie.”

“Tak.”

„I Darian wiedział.”

„Dopiero siedem lat temu”.

Caelan spojrzał na swego brata.

Darian zacisnął szczękę.

„Znalazł mnie, bo mu na to pozwoliłem” – powiedział Elian.

„Dlaczego nie ja?”

„Nosiłeś silniejszy znak”.

Odpowiedź była gorsza niż cisza.

„Więc Darian był zbędny”.

“NIE.”

„Właśnie o to ci chodzi.”

Elian wyciągnął ku niemu rękę.

Caelan cofnął się.

Korytarz się zatrząsł.

Opadł kurz.

Ostatni łańcuch wilka naprężył się pod górą.

Darian spojrzał w górę.

„Nie mamy już czasu”.

„Po co?” zapytał Caelan.

„Za zabicie go.”

Elara podeszła bliżej do Caelana.

„Chce mocy wilka”.

„Chcę, żeby królestwo przetrwało” – powiedział Darian.

„Chcesz, żeby uklękło.”

„A ty nie?”

Caelan dobył miecza.

“NIE.”

Wyraz twarzy Dariana pociemniał.

„Wilk nie odłączy się od ciebie, gdy łańcuch pęknie. Wkroczy w najsilniejszego dziedzica.”

„Kto ci to powiedział?”

“Ojciec.”

Caelan spojrzał na Eliana.

Starszy mężczyzna nie zaprzeczył.

„Strażnik łączy się z dziedzicem” – powiedział Elian. „Jego siła, pamięć i gniew staną się twoje”.

„A co się dzieje z wilkiem?”

„Znika.”

Elara spojrzała na niego.

„Nigdy nam nie mówiłeś.”

„Miałem nadzieję, że łańcuch wytrzyma”.

„Trzymało się przez czterysta lat” – powiedział Caelan. „Po co teraz pękać?”

Spojrzenie Eliana powędrowało w stronę Dariana.

„Ponieważ ktoś je osłabiał.”

Darian się uśmiechnął.

Korytarz wypełnił się żołnierzami.

Insygnia Veyra.

Rozkaz Dariana.

„Sprowadziliście nas tutaj, żeby to uwolnić” – powiedział Caelan.

„Przyprowadziłem cię tutaj, bo wilk wybrał złego brata”.

Darian podniósł Ostrze Przysięgi.

Zabrał je z klasztoru.

Biały ogień płonął na metalu.

„Ono też mnie rozpoznaje.”

Głos Elary był cichy.

„Nie tak mocno.”

Twarz Dariana uległa zmianie.

I tak to się stało.

Rana pod wszystkim.

Całe życie porównywał się z bratem, który nie wiedział, że toczy się rywalizacja.

„Myślisz, że to ma znaczenie?” zapytał Darian.

„To ma dla ciebie znaczenie” – odpowiedział Caelan.

Żołnierze posuwali się naprzód.

Elian otworzył ukryte przejście za celą.

“Iść!”

Caelan złapał Elarę.

Darian rzucił się do ataku.

Ich miecze się spotkały.

Odgłos uderzenia rozległ się po całym korytarzu.

Po raz pierwszy od siedmiu lat walczyli jak bracia.

Darian znał zwyczaje Caelana.

Caelan wiedział swoje.

Każdy strajk niósł ze sobą wspomnienie.

Boiska treningowe.

Siniaki z dzieciństwa.

Spory nigdy nie zostały rozstrzygnięte.

Darian przeciął ramię Caelana.

Caelan go odwiózł.

„Zawsze byłeś szybszy” – powiedział Darian.

„Nauczyłeś mnie.”

„A potem mnie prześcignąłeś.”

„Nigdy o to nie prosiłem.”

„Dlatego cię nienawidziłem.”

To wyznanie zatrzymało Caelana na pół uderzenia serca.

Darian uderzył.

Elara przechwyciła cios ostrzem upadłego strażnika.

Walczyła u boku Caelana, ramię w ramię.

Ich ruchy znalazły rytm, którego żadne z nich nie ćwiczyło.

Darian to widział.

Gniew wykrzywił jego twarz.

„Ty go wybrałeś.”

Elara odparła.

„Wybrałam mężczyznę, który nie prosił mnie, żebym stała się mniejsza”.

Caelan i Elara wycofali się korytarzem z Elianem.

Rowan i kilku rebeliantów czekało za murami pałacu.

Uciekli przez zamarznięte jezioro, a za nimi rozbrzmiewał dźwięk alarmu.

W połowie drogi lód pękł.

Czarna linia przebiegła pod ich stopami.

Góra ryknęła.

Wilk uderzył w ostatni łańcuch.

Caelan upadł.

Srebrne światło zalało jego wzrok.

Widział oczami bestii.

Widział płonący Blackstone cztery wieki wcześniej.

Widział koronowanego męża zdradzonego przez swoją radę.

Widział, jak przodek Veyra założył łańcuch na szyję króla.

Wtedy zobaczył coś niemożliwego.

Wilk nie urodził się jako bestia.

Wybrał formę.

Caelan otworzył oczy.

Elara uklękła obok niego.

„Co widziałeś?”

Spojrzał w stronę góry.

„Wilk nie jest moim ojcem.”

Elian zbladł.

Caelan wstał.

„To mój dziadek.”

Z pałacu dobiegł dźwięk rogu.

Darian stał na balkonie, trzymając w ręku wisiorek z dzieciństwa Elary.

Krzyknął przez zamarznięte jezioro.

„Wciąż nic nie rozumiesz, bracie!”

Wisiorek otworzył się w jego dłoni.

Wewnątrz znajdował się kolejny portret.

Dwoje niemowląt.

Caelan i Darian.

Pomiędzy nimi stało trzecie dziecko.

Dziewczyna o srebrnych oczach.

Darian się uśmiechnął.

„Elara jest ostatnim kluczem.”

ROZDZIAŁ 9: OSTATNI ŁAŃCUCH

Dotarli do górskiej świątyni przed świtem.

Elara niewiele mówiła podczas wspinaczki.

Obraz trzeciego dziecka podążał za nimi aż z pałacu.

Nie pamiętała żadnego portretu.

Brak srebrnych oczu.

Przed Veyrem nie było życia.

Świątynia wznosiła się ponad chmurami, wykuta bezpośrednio w czarnej skale.

Jego drzwi otworzyły się, gdy Caelan przycisnął do nich swoją naznaczoną dłoń.

Wewnątrz, w okrągłej sali, znajdowały się posągi wilków.

Każdy nosił koronę.

Na środku znajdował się kamienny basen wypełniony czystą wodą.

Matka Sabina podeszła do niego.

„To jest Sala Przysiąg.”

„Wiedziałaś?” zapytała Elara.

„Znałem tylko stare opowieści.”

„Wiedziałeś, że wystarczy, żeby nas przyprowadzić.”

Sabina spojrzała na nią ze smutkiem.

„Miałem nadzieję, że prawda umarła”.

Wyraz twarzy Elary stwardniał.

„Prawda rzadko umiera. Czeka, aż kłamstwo stanie się wygodne”.

Caelan dotknął wody.

Basen oświetlony.

Nad nim wznosił się obraz.

Król stanął przed klęczącym wilkiem.

Potem król stał się wilkiem.

Przysięga strażnicza wymagała od władcy zrzeczenia się ludzkiej postaci, gdy zdrada zagrażała linii krwi.

Przemieniony król miał pozostać skuty łańcuchami, dopóki nie powróci godzien następca.

Ale istniała druga przysięga.

Klucznik z rodu zdrajcy musiał dobrowolnie złamać ostateczną pieczęć.

Elara wpatrywała się w obraz.

„Krew Veyra.”

„Twoja krew” – powiedziała Sabine.

“NIE.”

„Cassian Veyr nie jest twoim ojcem.”

Elara cofnęła się.

Caelan podszedł do niej.

Sabine kontynuowała.

„Twoja matka, Selene, wyniosła cię z pałacu podczas czystki. Veyr ją znalazł, zanim uciekła.”

„Co on zrobił?”

„Zabrał cię i zabił ją.”

Twarz Elary pociemniała.

Na misie widać młodego Cassiana Veyra podnoszącego niemowlę z rąk martwej kobiety.

Oczy dziecka zaświeciły się srebrem.

„On mnie wychował.”

„Potrzebował klucza żywego”.

„Dlaczego nazywa siebie moim ojcem?”

„Aby twoja lojalność była odczuwalna jak miłość”.

Elara odwróciła się.

Caelan wyciągnął do niej rękę.

Zatrzymał się zanim jej dotknął.

Ona zauważyła.

Tym razem skróciła dystans.

Jej palce owinęły się wokół jego nadgarstka.

Nie romans.

Jeszcze nie.

Coś bardziej kruchego.

Pozwolenie.

Ostateczna przepowiednia pojawiła się nad basenem.

Po uwolnieniu opiekuna najsilniejszy spadkobierca może przyjąć obligację lub ją odrzucić.

Jeśli zostanie zaakceptowana, moc wilka stanie się ludzka.

W przypadku odmowy opiekun pozostaje na wolności.

„Ale Darian uważa, że ​​odmowa oznacza słabość” – powiedział Caelan.

„On wierzy, że władza jest dowodem” – odpowiedział Elian.

Caelan spojrzał na ojca.

„Ty go tego nauczyłeś.”

Elian spuścił wzrok.

“Tak.”

Na zewnątrz, w dolinie, rozbrzmiewały dźwięki rogów.

Armia Veyra ich odnalazła.

Pierwsze strzały uderzyły w drzwi świątyni.

Rowan i rebelianci utworzyli obronę.

Elara stała przed basenem.

„Mogę zerwać łańcuch.”

Caelan pokręcił głową.

„Dopóki nie dowiemy się, ile to kosztuje”.

„Przysięga głosi: chętnie”.

„To nie oznacza bezpieczeństwa”.

Stanęła przed nim twarzą w twarz.

„Jeśli nic nie zrobię, Darian złamie to siłą.”

„Nie jesteś kluczem.”

„Nie. To ja decyduję, czy drzwi się otworzą.”

Rozróżnienie między nimi zostało ustalone.

Caelan zrozumiał wtedy, dlaczego Elara przerażała mężczyzn takich jak Veyr i Darian.

Nie z powodu jej krwi.

Ponieważ nie pozwoliła, aby krew definiowała posłuszeństwo.

Drzwi świątyni rozbiły się.

Żołnierze weszli.

Darian ich poprowadził.

Za nim kroczył Veyr w ceremonialnej zbroi, uśmiechając się, jakby uczestniczył w koronacji.

„Moja córko” – powiedział Veyr.

Elara dobyła miecza.

„Zamordowałeś moją matkę.”

„Uchroniłem cię.”

„Zakonserwowałeś narzędzie.”

„Nadałem ci imię.”

„Dałeś mi swoje.”

Uśmiech Veyra zniknął.

Darian zrobił krok naprzód.

„Elaro, zerwij pieczęć.”

“NIE.”

Podniósł Ostrze Przysięgi w stronę Caelana.

„W takim razie będę go zabijał, dopóki się nie zgodzisz.”

Caelan spojrzał w oczy swemu bratu.

„Zawsze potrzebowałeś publiczności.”

Darian zaatakował.

Świątynia wybuchła.

Stal dzwoniła o kamień.

Rebelianci Rowana starli się z żołnierzami Veyra.

Elian walczył u boku Sabine.

Elara ruszyła w stronę basenu, podczas gdy Caelan trzymał Dariana.

Darian walczył z desperacką furią.

„Myślisz, że odmowa przyjęcia korony czyni cię szlachetnym?”

“NIE.”

„Myślisz, że ona cię kocha?”

Caelan zablokował atak.

„Ona nie ma nic wspólnego z twoją argumentacją.”

„Ona należała do mnie.”

„Nikt tego nie robi.”

Caelan go rozbroił.

Ostrze Przysięgi przesunęło się po podłodze.

Darian wpatrywał się w niego.

Przez sekundę znów byli dziećmi.

Wtedy Veyr chwycił Elarę od tyłu.

Nóż przyłożony do jej gardła.

„Złam pieczęć” – wyszeptał – „albo zobacz śmierć Caelana”.

Oczy Elary spotkały się ze wzrokiem Caelana.

Uśmiechnęła się.

Nie w Veyr.

Na niego.

Następnie odchyliła łokieć do tyłu i uwolniła się.

Nóż przeciął jej szyję, jednak nie trafił w tętnicę.

Włożyła obie dłonie do misy.

Srebrne światło eksplodowało.

Głęboko pod nimi pękł ostatni łańcuch.

Góra się rozstąpiła.

Wilk powstał.

ROZDZIAŁ 10: KRÓL W MURACH

Wilk wyłonił się spod burzy roztrzaskanych kamieni.

Jego srebrne futro odbijało świt.

Bez łańcuchów był większy, niż jakakolwiek żywa istota powinna być.

Żołnierze Veyra uciekli.

Niektórzy porzucili broń.

Inni uklękli.

Wilk spojrzał na Caelana.

Między nimi nawiązała się więź.

Moc zalała jego żyły.

Poczuł każde uderzenie serca w świątyni.

Każde kłamstwo.

Każdy strach.

Mógł zaakceptować.

Mógł stać się czymś, czemu żadna armia nie mogła się przeciwstawić.

Darian dostrzegł pokusę.

„Weź to” – wyszeptał. „Udowodnij, że byłaś warta wszystkiego”.

Caelan spojrzał na Elarę.

Z rany na jej gardle ciekła krew.

Nie powiedziała mu, co ma wybrać.

To miało znaczenie.

Zamknął dłoń.

“NIE.”

Więź roztrzaskała się niczym szkło.

Wilk pozostał stojący.

Bezpłatny.

Darian patrzył.

„Odmówiłeś.”

„Odmówiłam stania się kolejną klatką”.

Wilk zwrócił się ku niemu.

Darian cofnął się.

Veyr przejął Ostrze Przysięgi.

Wbił go w podłogę świątyni.

Czarne symbole zapłonęły.

Pod ołtarzem otworzył się ukryty mechanizm.

Łańcuchy wystrzeliły w górę i owinęły się wokół nóg wilka.

Veyr się roześmiał.

„Myślałeś, że moi przodkowie zbudowali tylko jedno więzienie?”

Świątynia zaczęła się walić.

Caelan złapał Elarę.

Wilk szarpał nowe łańcuchy, ale były one wykonane z krwi rodu Veyrów.

Elara położyła rękę na jednym z nich.

Metal ją oparzył.

Ona krzyczała.

Caelan odciągnął ją.

„Potrzebujemy innego sposobu.”

Elian wskazał na przejście znajdujące się za posągami.

„Stara królewska droga”.

Uciekli, gdy świątynia runęła.

Veyr i Darian uciekli przez osobną bramę, ciągnąc za sobą przykutego wilka w stronę Czarnego Kamienia wraz z setkami żołnierzy.

Około południa proklamacje rozeszły się po królestwie.

Veyr oznajmił, że Caelan uwolnił bestię.

Darian zostałby koronowany na prawowitego obrońcę.

Elara miała zostać stracona za zdradę stanu.

Ojciec Caelana publicznie przyznał, że Caelan był nieślubnym dzieckiem.

Kłamstwa działały szybko, bo były proste.

Prawda wymaga dowodu.

Elian poprowadził ich przez zapomniane tunele pod Blackstone.

Stare miasto znajdowało się wewnątrz murów — korytarze, cele, ukryte kaplice i pomieszczenia, w których pokolenia więźniów wyryły imiona na kamieniu.

„Tu mieszkałem” – powiedział Elian.

Caelan się zatrzymał.

„Nie zawsze byłeś skuty łańcuchami.”

“NIE.”

„Pomogłeś Veyrowi.”

Milczenie Eliana to potwierdziło.

“Dlaczego?”

„Obiecał oszczędzić ciebie i Dariana.”

„Zamieniłeś królestwo na dwóch synów”.

„Byłem ojcem, zanim zostałem królem”.

„Nie byłeś żadnym z nich.”

Elian przyjął słowa.

To jeszcze bardziej rozgniewało Caelana.

„Nadałem Veyrom imiona” – powiedział Elian. „Trasy. Kryjówki. Wierzyłem, że każda zdrada zapewni ci kolejny rok”.

„Zrobiłeś to?”

“Najpierw.”

„A kiedy Darian cię znalazł?”

„Powiedziałem mu, że poświęcenie dowodzi miłości”.

Caelan zamknął oczy.

I tak to się stało.

Trucizna kryjąca się pod urazą Dariana.

Ich ojciec nauczył go, że cierpienie rodzi poczucie wyższości.

To, że go wykorzystano, sprawiło, że zasługiwał na władzę.

Ta ochrona usprawiedliwiała zdradę.

Elara dotknęła dłoni Caelana.

Pozwolił jej.

Dotarli do centralnego więzienia.

Cele wypełniły się setkami ludzi.

Świadkowie.

Sędziowie.

Byli strażnicy.

Rodziny powiązane z rodem Aurelian.

Caelan otworzył drzwi.

Jeden po drugim wychodzili więźniowie.

Ich świadectwo stało się bronią, której potrzebował.

Nad nimi rozbrzmiał dźwięk dzwonów ogłaszający koronację Dariana.

Miejsce egzekucji zbudowano na terenie amfiteatru.

Wilk leżał przykuty łańcuchem w jego środku.

Na bloku wyryte zostało imię Elary.

Posłaniec przybył tunelem.

„Darian ma jej zapiski z dzieciństwa” – powiedział. „Twierdzi, że dowodzą, że sama zamówiła Saint Orlan’s”.

Twarz Elary stwardniała.

„Zanim mnie zabije, on sprawi, że rebelianci mnie znienawidzą”.

Caelan spojrzał na uwolnionych więźniów.

„W takim razie nie będziemy się ukrywać.”

Weszli do amfiteatru przez starą bramę królewską.

Tysiące ludzi wypełniło tarasy.

Veyr stał obok tronu.

Darian miał na sobie biały płaszcz koronacyjny.

Tłum wstrzymał oddech, gdy pojawił się Caelan.

Następnie poszli za nimi więźniowie.

Rozeszły się szmery.

Veyr krzyknął do strażników, żeby ich aresztowali.

Nikt się nie ruszył.

Były sędzia wystąpił.

Przedstawił dokumenty z pieczęcią Veyra.

„Cassian Veyr uwięził świadków, sfałszował egzekucje i nakazał masakrę w Saint Orlan.”

Tłum wybuchł entuzjazmem.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA