WILK POD KORONĄ
Przez stulecia mieszkańcy królestwa wierzyli, że potwór jest przykuty łańcuchami pod górą, ale prawdziwy więzień zawsze miał ludzką twarz.
ROZDZIAŁ 1: WILK SIĘ SKŁONIŁ
„Zrób jeszcze jeden krok, podróżniku, a przykujemy cię do niego łańcuchem.”
Ostrzeżenie odbiło się echem po zniszczonym amfiteatrze, gdy Caelan Thorne wyjął miecz i położył go na pokrytych szronem kamieniach.
Trzystu mieszkańców wioski obserwowało wydarzenie z oświetlonych pochodniami tarasów, tłocząc się ramię w ramię pod połamanymi łukami Blackstone, czekając, by zobaczyć, czy nieznajomy jest odważny, głupi, czy potępiony.
Przed nim legendarny wilk otworzył jedno srebrne oko.
Starożytne łańcuchy rozpięte były na jego naznaczonym bliznami ciele i tworzyły sześć czarnych filarów, z których każde było grubsze od nadgarstka mężczyzny. Na filarach wyryte były modlitwy, których nie potrafiłby przetłumaczyć żaden żyjący kapłan.
Przez cztery stulecia bestia spała pod górą, podczas gdy królowie budowali pomniki nad jej więzieniem i głosili, że ich przodkowie ją pokonali.
Dziś w nocy jeden łańcuch był zerwany.
Krew błyszczała w pobliżu zerwanego ogniwa.
Krew ludzka.
Młoda kobieta klęczała obok najbliższego filaru, jedną ręką obejmując ranę w boku, podczas gdy dwóch żołnierzy niosło ją po kamieniach.
„Zostaw ją” – powiedział Caelan.
Lord Cassian Veyr stał wysoko nad areną w czarno-złotym płaszczu, otoczony przez strażników, których zbroje odbijały światło pochodni niczym wypolerowana kość.
„Złamała pieczęć” – odpowiedział Veyr.
Kobieta podniosła bladą twarz.
Srebrny wisiorek wisiał na jej szyi.
Caelan przestał oddychać.
Widział ten wisiorek każdego dnia swojego dzieciństwa, wiszący nad sercem jego brata Dariana.
Darian zaniósł je w północne góry siedem lat temu.
Została tylko pusta trumna.
Drugie oko wilka się otworzyło.
Każda pochodnia pochylała się w jego stronę, jakby płomienie były przyciągane jego wzrokiem.
Mieszkańcy wioski cofnęli się.
Caelan zrobił krok naprzód.
Wilczy pysk wygiął się, odsłaniając stare kły.
„Caelan” – wyszeptała ranna kobieta.
Nigdy nikomu nie powiedział swojego imienia.
Lord Veyr się uśmiechnął.
„No i dobrze” – powiedział. „Teraz rozumiesz, dlaczego nie może opuścić tego miejsca żywa”.
Za kobietą stanął łucznik.
Caelan się nie odwrócił.
„Skąd wziąłeś wisiorek mojego brata?”
Oddech kobiety był drżący.
„Dał mi to tej nocy, kiedy twoja rodzina go zdradziła”.
Cięciwa łuku się napięła.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






