Ja natomiast przekształciłem zachodnie skrzydło domu w ośrodek dla kobiet, które wyszły z przemocowych małżeństw.
W dniu otwarcia Ruth wręczyła mi srebrny klucz.
„Gotowy?” zapytała.
Spojrzałem na promienie słońca rozlewające się po wypolerowanej podłodze, nie widząc już miejsca, w którym upadłem.
Zobaczyłem miejsce, w którym powstałem.
„Tak” – powiedziałem, uśmiechając się spokojnie. „Wpuść ich”.






