Następnego ranka odwiedziłem bank, biuro notarialne i komisariat policji okręgowej.
O zachodzie słońca Lien planował uroczystą kolację.
Zamówiła drogie owoce morza płacąc moją kartą.
Karta została odrzucona.
Jej twarz zapłonęła rumieńcem na twarzy dostawcy.
Duy zaśmiał się nerwowo. „Może bank coś zamroził”.
„Tak” – powiedziałem od progu. „Coś”.
Lien odwrócił się powoli.
Podniosłem telefon.
Na ekranie słychać było jej głos, czysty i zimny:
„Gdy dom będzie zarejestrowany na moje nazwisko, staruszka zniknie.”
Po raz pierwszy odkąd wróciłem do domu nikt się nie odezwał.
Część 3
Lien szybko wyzdrowiał. Trucizna zawsze tak działa.
Uśmiechnęła się do dostawcy, zapłaciła gotówką, zamknęła drzwi i odwróciła się do mnie jak ostrze.
„Nagrałeś mnie?”
„Dałeś mi dużo do nagrania.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






