Cała sekcja zdawała się krążyć wokół tej nazwy.
Wstałem i odszedłem, zanim zdążyłem się nad tym głębiej zastanowić.
„Cześć” – powiedziałam łagodnie. „Jestem Lana. Czy mogłabym tu na chwilę usiąść?”
Wyglądała na wyczerpaną i oszołomioną, ale skinęła głową.
Z bliska mogłem dostrzec ten rodzaj zmęczenia, który nie jest efektem jednego złego dnia.
Jej syn opierał się o jej bok, a w jego okularach przeciwsłonecznych odbijało się światło stadionowych świateł.
„Jestem Paula” – przedstawiła się.
Spojrzałem na chłopca.
„Eli, jestem tuż obok twojej mamy.”
Odwrócił twarz w stronę, z której dobiegał mój głos.
„Czy wygrywają?” – zapytał.
To mnie niemal zgubiło.
Śmiałem się przez łzy.
„Jeszcze za mało.”
Na jego twarzy pojawił się delikatny uśmiech.
Następnie mężczyzna wstał ponownie, tym razem powoli.
„Czy mogę…” Przełknął ślinę. „Czy mogę mu coś kupić? Jedzenie, koszulkę, cokolwiek? Wiem, że to nie naprawi tego, co zrobiłem”.
Paula patrzyła na niego przez dłuższą chwilę.
Potem cicho dodała: „On lubi precle”.
Mężczyzna szybko skinął głową.
„Precle. Zrozumiałem.”
Prawie pobiegł w kierunku stoiska z przekąskami.
Dean przykucnął obok Pauli.
„Potrzebujesz czegoś? Wody? Przestrzeni? Kogoś, kto będzie trzymał ludzi z daleka?”
Uśmiechnęła się do niego niepewnie.
„Nie. Dziękuję.”
Wtedy spojrzała na mnie i powiedziała: „Prawie go nie wzięłam”.
„Dlaczego to zrobiłeś?” – zapytałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






