„Możesz jeszcze zmienić zdanie”.
“NIE.”
Skinął głową.
„Spodziewałem się takiej odpowiedzi.”
„To po co to mówisz?”
„Bo kontrola ma większe znaczenie, gdy ją faktycznie masz”.
Grace spojrzała na niego.
„Mówisz jak człowiek, który wydał mnóstwo pieniędzy na terapię”.
Uśmiechnął się.
„To takie oczywiste?”
“Trochę.”
„Mój terapeuta byłby zachwycony, gdyby dowiedział się, że inwestycja jest widoczna”.
Roześmiała się i ten dźwięk coś rozluźnił.
Po chwili Edward powiedział: „Chcę wyjaśnić pewną kwestię, zanim dotrzemy na miejsce”.
Grace zesztywniała.
“W porządku.”
„Nie zdradzę niczego o Ryanie, chyba że stworzy sytuację, w której prawda będzie konieczna, by chronić ciebie i chłopaków. Dziś nie będzie teatru zemsty”.
Przyglądała mu się.
„Nie chcesz go zrujnować?”
„Nie jako rozrywka”.
„To ostrożna odpowiedź.”
„Chcę odpowiedzialności. Ale odpowiedzialność i publiczne zniszczenie to nie to samo. Zaprosił cię, licząc na publiczne zniszczenie. Wolałbym nie stać się nim przez przypadek”.
Grace spojrzała na swoje dłonie.
„Pomyślałem, że chcę, żeby wszyscy wiedzieli.”
„To byłoby zrozumiałe.”
„Może i tak.”
„To również byłoby zrozumiałe”.
Spojrzała na niego ponownie.
„Co mam zrobić?”
„Z czym będziesz mógł żyć jutro.”
Nikt jej o to nie pytał od lat.
Ryan zawsze pytała, co będzie tolerować. Prawnicy pytali, co może udowodnić. Właściciele nieruchomości pytali, ile może zapłacić. Jej synowie pytali, co jest na obiad i czy potwory istnieją naprawdę. Ale pytanie o to, z czym będzie mogła żyć jutro – to pytanie wydawało się niemal luksusowe.
„Jeszcze nie wiem” – odpowiedziała.
„W takim razie poczekamy, aż to zrobisz.”
Kościół stał niedaleko Coral Gables, z kremowego kamienia i witraży, otoczony zadbanymi żywopłotami i parkingiem pełnym wypolerowanych samochodów. Wesele było na tyle duże, że goście wylegiwali się na schodach, śmiejąc się i poprawiając krawaty, trzymając torby z prezentami, witając krewnych pocałunkami i okazując entuzjazm.
Ryan stał przy głównym wejściu.
Grace zobaczyła go przez przyciemniane szyby, zanim on ją zobaczył.
Miał na sobie dopasowany ciemny garnitur, nieco za ciasny w ramionach, i srebrny zegarek, który kupił na kredyt po tym, jak narzekał, że Noah za szybko potrzebuje nowych trampek. Jego włosy były starannie ułożone. Zachowywał się z swobodną arogancją człowieka, który jeszcze nie zauważył, że grunt pod jego stopami się zmienił.
Obok niego stała jego matka, Barbara Mercer, w bladej lawendowej sukni, z perłami na szyi i srebrzystoblond włosami ułożonymi w gładki hełm osądu. Barbara zawsze posiadała rzadką umiejętność sprawiania, że dobroć brzmiała jak oskarżenie. Kiedy Grace była w ciąży i wyczerpana, Barbara powiedziała jej: „Niektóre kobiety rozkwitają w macierzyństwie, a inne po prostu to znoszą”. Kiedy rozpoczął się rozwód, powiedziała krewnym, że Grace „nigdy nie rozumiała determinacji Ryana”. Kiedy dom został sprzedany, powiedziała: „Cóż, może to nauczy Grace, jak wygląda prawdziwa presja finansowa”.
Na jej widok Grace poczuła ucisk w żołądku.
Noe to zauważył.
„Mamo?”
„Nic mi nie jest.”
Owen wyjrzał przez okno i zobaczył Ryana.
„Tata tam jest.”
“Tak.”
„Czy on będzie niemiły?”
Grace spojrzała na Edwarda.
Twarz Edwarda niczego nie zdradzała, ale jego oczy były czujne.
Grace zwróciła się do Owena.
„Jeśli tak, to wychodzimy.”
Noe zmarszczył brwi.
„Ale ciasto.”
„Jeśli będzie niemiły, wyjdziemy z ciastem” – powiedział Edward.
Noe się zastanowił.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





