Mateo w oryginale? Nie, tutaj Owen.
Noe dotknął jej policzka.
„Masz wodę w oku.”
Grace wzięła go za rękę i pocałowała w kostki.
“Ja wiem.”
„Czy jesteśmy źli?” zapytał.
Pytanie pojawiło się nagle, bez ostrzeżenia.
Całe ciało Grace znieruchomiało.
„Dlaczego tak mówisz?”
Noe wzruszył ramionami, ale jego usta drżały.
„Tata powiedział ostatnio, że jest zmęczony, bo jest nas dużo.”
Grace poczuła, jak gorąco rozlewa się po jej piersi.
Tym razem nie smutek.
Wściekłość.
Owen powiedział bardzo cicho: „Powiedział, że mama była zabawna przed nami”.
Są chwile w macierzyństwie, kiedy czułość i furia stają się tą samą siłą. Grace przyciągnęła obu chłopców bliżej, trzymając ich tak mocno, że Noah pisnął w proteście.
„Posłuchajcie mnie” – powiedziała, a jej głos zabrzmiał na tyle inaczej, że obaj chłopcy znieruchomieli. „Wy dwaj jesteście najlepszą rzeczą, jaka mi się kiedykolwiek przytrafiła. Nie najtrudniejszą. Nie tą, która cokolwiek zepsuła. Najlepszą. Jeśli ktoś kiedykolwiek sprawi, że poczujesz, że bycie kochanym to zbyt wiele zachodu, to znaczy, że coś z nim jest nie tak. Nie z tobą. Nigdy z tobą”.
Noe mrugnął.
„Nigdy my?”
“Nigdy.”
Owen przyglądał się jej twarzy.
„Nawet gdy rozlejemy sok?”
„Nawet wtedy.”
„Nawet kiedy Noe wsypał płatki do wanny?”
Noah jęknął. „Mówiłeś, że nikomu nie powiesz”.
Grace roześmiała się, prawdziwym śmiechem przez łzy, a obaj chłopcy się odprężyli, ponieważ śmiech podpowiedział im, że niebezpieczeństwo znajdujące się w pokoju na chwilę ustąpiło.
Wtedy zadzwonił telefon.
Nieznany numer.
Grace spojrzała na ekran i poczuła, jak ściska ją w żołądku.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






