Charles wyglądał na wściekłego. „Nie masz pojęcia, co zrobiłem dla tego ślubu”.
Skinąłem głową w stronę żyrandoli, polerowanych podłóg i personelu ostrożnie poruszającego się po pomieszczeniu.
„Zapłaciłeś za kwiaty i kolację” – powiedziałem. „Budynek jest mój. Ale to nie ma aż takiego znaczenia jak to, że Lily zasługuje na szacunek w obu rodzinach”.
Margaret położyła dłoń na ramieniu Charlesa. „Rebecca ma rację.”
To go zszokowało bardziej niż cokolwiek, co powiedziałem.
Odsunął się od niej. „To śmieszne. Opowiedziałem żart”.
„Nie” – powiedziała Lily drżącym, ale pewnym głosem. „Ostrzegłeś”.
Wszyscy zwrócili się w jej stronę.
Kontynuowała: „Chciałeś, żebym wiedziała, gdzie stoję. Pod twoją rodziną”.
Andrew wziął ją za rękę.
Potem Lily powiedziała: „Powiedzmy sobie jasno. Skoro Rebecca nie jest szanowana w twojej rodzinie, to ja też nie”.
Karol wpatrywał się w syna. „Pozwolisz jej tak do mnie mówić?”
Andrew odpowiedział: „Jestem dumny, że to zrobiła”.
Twarz Charlesa stwardniała.
I wtedy popełnił swój ostateczny błąd.
Wskazał na mnie i powiedział: „Możesz być właścicielem klubu, ale nigdy nie będziesz pasować do pomieszczeń takich jak to”.
Powoli rozejrzałem się dookoła.
Wtedy powiedziałem: „Charles, nie przyszedłem tu, żeby pasować do twojego pokoju. Przyszedłem tu, bo moja siostra poprosiła mnie, żebym odprowadził ją do jej pokoju”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






