„Mija, nie chcę przeszkadzać, ale mój przyjaciel Jorge mówi, że jego syn pracuje w Google i od dwóch lat próbują cię zatrudnić. Czy to prawda?”
„Google, Amazon, Apple, Microsoft i Tesla złożyły już oferty” – potwierdziłem. „Ale ja wolę prowadzić własną firmę”.
„Tesla też chce cię zatrudnić?” zapytała Sophia.
„Elon Musk osobiście dzwonił w zeszłym miesiącu. Chcą zintegrować naszą sztuczną inteligencję ze swoimi systemami autonomicznej jazdy”.
Carlos odłożył telefon.
„Maya, muszę zapytać wprost. Czy naprawdę jesteś warta miliard dolarów?”
„Według firm private equity, które wyceniły naszą firmę na potrzeby artykułu Forbesa, tak. Ale to majątek papierowy powiązany z kapitałem własnym firmy. Przecież nie mam miliarda dolarów na koncie”.
„Ile masz na koncie?” – zapytała Isabella, po czym natychmiast się zawstydziła. „Przepraszam. To nie moja sprawa”.
„W porządku. Wystarczająco, żeby żyć wygodnie i finansować nowe projekty badawcze. Płacę sobie godziwą pensję i reinwestuję większość zysków firmy w rozwój i ekspansję”.
Roberto robił więcej zdjęć, dokumentując tę surrealistyczną rodzinną rozmowę.
„Maya, mogę cię o coś zapytać? Dlaczego nigdy się tym nie chwaliłaś, nawet kiedy dręczyliśmy cię problemami zawodowymi?”
Przypomniałam sobie wszystkie spotkania rodzinne, na których przedstawiano mnie jako Mayę, która pracuje przy komputerach, Isabellę jako naszą odnoszącą sukcesy córkę, potentatkę na rynku nieruchomości, a Carlosa jako naszego syna, prawnika.
„Bo w pracy nie chodzi o robienie wrażenia na ludziach. Chodzi o rozwiązywanie ważnych problemów. I szczerze mówiąc, szybko zrozumiałem, że rozmowa o przełomach technicznych przy rodzinnych kolacjach to dobry sposób na oczyszczenie atmosfery”.
„Posłuchalibyśmy” – powiedziała mama.
„Zrobiłbyś to? Kiedy próbowałem wyjaśnić algorytmy uczenia maszynowego, kazałeś mi mówić o czymś, co normalni ludzie zrozumieją. Kiedy wspomniałem o komputerach kwantowych, zapytałeś, kiedy się ożenię i będę miał dzieci”.
Prawda ta była dla mnie bolesna.
Na ich twarzach dostrzegłem wyraz rozpoznania.
„Przepraszamy” – powiedziała cicho Isabella. „Naprawdę przepraszamy”.
„Wiem, że tak jest i doceniam to. Ale teraz najważniejsze jest pójście naprzód”.
Mój telefon zadzwonił ponownie. Tym razem to był mój rzecznik.
„Maya. Mamy problem.”
„Ktoś ujawnił, że trafisz na okładkę Forbesa. Twitter eksploduje. #QuantumMaya jest na topie na całym świecie”.
Rozejrzałem się po parku i zauważyłem, że niewielka grupa ciekawskich gapiów znacznie się powiększyła.
„Jak źle jest?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






