Pewnego popołudnia zapytałem go:
„Jak udaje ci się śledzić losy tych wszystkich ludzi?”
Thomas się uśmiechnął.
“Ja nie.”
„Jasne, że tak.”
„Nie”. Wyjrzał przez okno szpitala. „Po prostu staram się słuchać, kiedy rozmawiają”.
Wtedy się śmiałem.
Teraz… zrozumiałem.
Zwracanie uwagi na innych było przejawem jego miłości do ludzi.
Trzy dni później spotkałem się ponownie z jego prawnikiem.
W małym biurze nad księgarnią unosił się delikatny zapach starego papieru i kawy.

Zielony plecak leżał obok mojego krzesła.
„Przeczytałem notatnik” – powiedziałem.
Skinął głową. „Myślałem, że możesz.”
„Ale nadal nie rozumiem, dlaczego się ze mną ożenił”.
Adwokat milczał przez dłuższą chwilę.
Potem zapytał: „O co Thomas cię kiedykolwiek prosił?”
Mrugnęłam.
“Co masz na myśli?”
„Pomyśl dokładnie.”
Tak, zrobiłem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






