— Dlaczego ona?
— Bo Colton poprosił o mamę.
Twarz Darrena stwardniała.
Melissa ruszyła w stronę drzwi, ale przed wejściem spojrzała na mnie.
— Chodź ze mną.
— To wasz czas.
— Piper, proszę.
Weszłam.
Colton wyglądał nagle dużo młodziej niż osiem lat. Leżał pod białym kocem z czujnikami przyklejonymi do klatki piersiowej i cienką kaniulą tlenową pod nosem. Gdy zobaczył matkę, jego oczy wypełniły się łzami.
Melissa usiadła przy łóżku.
— Kochanie, jestem tutaj.
Colton ścisnął jej palce.
Jego wzrok przesunął się na mnie.
— Ciocia Piper?
— Jestem.
— To ty mnie wyciągnęłaś?
— Tak.
— Bolała mnie klatka.
— Wiem. Musiałam mocno uciskać, żeby twoje serce znowu ruszyło.
Colton przez chwilę milczał.
— Tata mówił, że nie umiesz być lekarzem.
Melissa zamknęła oczy.
Usiadłam bliżej.
— Dorośli czasem mówią rzeczy, które nie są prawdziwe.
Chłopiec spojrzał na matkę.
— Mamo, ja nie chciałem wracać do wody.
Melissa zesztywniała.
— Dlaczego?
— Bo nie mogłem oddychać.
Aisha, stojąca przy monitorze, nie poruszyła się, ale widziałam, że słucha każdego słowa.
— Co wtedy zrobiłeś? — zapytała łagodnie.
— Poszedłem po inhalator.
— Gdzie był?
— W niebieskiej torbie przy drzwiach.
— Znalazłeś go?
Colton pokręcił głową.
— Tata go wziął.
Melissa wciągnęła gwałtownie powietrze.
— Po co?
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





