Zapukałem ponownie.
— Susan?
W końcu otworzyła drzwi i ledwo ją rozpoznałem. Szlafrok wisiał na wychudzonych ramionach, a twarz była blada.
— Chyba wyglądam okropnie — próbowała zażartować.
— Wyglądasz na chorą.
Kolejne dni minęły nam na wizytach u lekarzy, kupowaniu lekarstw i robieniu zakupów.
— Czy ktoś może z tobą zamieszkać? — zapytałem.

Susan spojrzała przez okno.
— Są zajęci.
— Nie poradzisz sobie sama.
— Nie jestem sama.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





