Tego dnia Moniki nie było.
Miała rozmowę kwalifikacyjną.
Laya odrabiała pracę domową.
Gdy mnie zobaczyła, podniosła wzrok.
„Pani od ciasta.”
„Mam imię.”
“Ja wiem.”
“Czy ty?”
Uśmiechnęła się.
„Nad czym pracujesz?”
„Ułamki”.
„To poważna sprawa.”
„Mama mówi, że są ważne.”
„Twoja matka ma rację.”
Laya wyglądała na głęboko rozczarowaną mną.
Zaśmiałem się.
Ta zwyczajność miała znaczenie.
Nie była symbolem trudności.
Ona była Layą.
Dziewięć lat.
Znienawidzone ułamki.
Uwielbiałam lukier czekoladowy.
Jej matka szukała pracy.
Przeżywali trudny okres.
To było wszystko.
Przeprowadziłem badania w kilku organizacjach i wybrałem taką, która prowadziła domy jednorodzinne w okresie przejściowym przez około dziewięć do dwunastu miesięcy.
Rodziny współpracowały z opiekunami społecznymi.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






