Zaatakował ogromny czarny wilk.
Draven się zmienił.
Jego wilk był większy.
Srebrno-czarne futro.
Złote oczy.
Tłum się rozstąpił.
Saran nigdy nie widziała czegoś tak pięknego i przerażającego.
Ronan zaatakował pierwszy.
Draven rzucił go na tron.
Starożytna korona upadła.
Krew rozlana po podłodze.
Wtedy za Saranem pojawił się Starszy Varik.
Srebrne ostrze wbiło się w jej bok.
Ból eksplodował.
Saran upadł.
„SARAN!”
Ryk Dravena rozbijał okna.
Varik ponownie podniósł nóż.
Elara go zaatakowała.
Była człowiekiem, wyczerpanym i słabym, ale desperacja sprawiała, że nie bała się niczego.
Varik odrzucił ją na bok.
Zanim zdążył uderzyć Saran ponownie, Lena zaczęła krzyczeć.
Potem Eric.
Potem Kira.
Trójka dzieci promieniała.
Sala Koron zadrżała.
Starożytne symbole pojawiały się wszędzie.
Korona podniosła się z podłogi.
Komnatę wypełnił głos.
Królewska krew została wystawiona na próbę.
Wszyscy zamarli.
Przelana została krew Strażników.
Kamień pod Saranem rozświetlił się.
Draven powrócił do ludzkiej postaci i rzucił się ku niej.
„Zostań ze mną.”
„Próbuję.”
Jego dłonie przycisnęły się do jej rany.
Były pokryte krwią.
Głos kontynuował.
Należy wydać wyrok.
Ronan cofnął się.
Jego twarz była zakrwawiona.
„Stara magia nie może mnie osądzać”.
Korona obracała się w powietrzu.
Kto rości sobie prawa do tronu?
Ronan zrobił krok naprzód.
“Ja robię.”
Cisza.
Draven spojrzał na swoje dzieci.
Następnie Saran.
Wstał.
„Raz się tego domagałem.”
Każdy wilk obserwował.
„I straciłem wszystko”.
Ronan się uśmiechnął.
“Tchórz.”
Draven kontynuował.
„Nie poświęcę kolejnego życia za tron”.
Na sali rozległy się westchnienia.
„Domagam się swoich dzieci”.
Spojrzał na Elarę.
„Domagam się ich prawa do istnienia”.
Potem spojrzał na Saran.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





