Vanessa wierzyła, że plan nadal działa. Zamierzali podać mi narkotyki, przywiązać zainfekowane owady do skóry, a potem wrobić mnie w niedbałą opiekę nad nielegalną kolonią. Jeśli umrę powoli z powodu powikłań, Daniel odbierze mi polisę. Jeśli przeżyję, podłożone odciski palców i dokumenty zakupu obciążą mnie odpowiedzialnością karną.
Najpierw jednak przetestowali urządzenie zabezpieczające na Danielu.
Dwukrotnie wybrali niewłaściwą osobę: najpierw niedoceniając mojego szkolenia, a potem pozwalając, by ich własne okrucieństwo naznaczyło jedną z nich.
Mylili cierpliwość z ignorancją, a rutynowe posłuszeństwo z bezradnością. Ale każdy ukryty przez nich paragon pokazał mi dokładnie, gdzie szukać dowodów.
Zespół taktyczny wszedł do domu, podczas gdy ja zostałem w klinice. W piwnicy znaleźli srebrną walizkę, paski o kształcie identycznym z ranami Daniela, środki uspokajające, sfałszowane faktury z moim nazwiskiem i ukrytą kamerę skierowaną na stół roboczy.
Potem zadzwonił do mnie Ortiz.
„Claire” – powiedziała – „jest jeszcze jeden pokój”.
W środku znajdowały się moje zdjęcia przedstawiające śpiącego, kopie mojej dokumentacji medycznej i kalendarz odliczający dni do naszej rocznicowej kolacji.
Jutro wieczorem.
Na dole, napisanym ręką Vanessy, widniały cztery słowa:
OSTATECZNE WYSTAWIENIE. PŁATNOŚĆ ZWOLNIONA.
Teraz nie czułem już paniki.
Tylko koncentracja.
„Detektywie” – powiedziałem – „nie aresztuj jej jeszcze. Niech sama przyjdzie po sprawę”.
Część 3
Vanessa przyjechała o północy w płaszczu i z miną kobiety, która przyszła posprzątać po kimś bałagan. Policja schowała zawartość srebrnej walizki, odkurzyła ją i podłączyła nagłośnienie do piwnicy. Obserwowałem z nieoznakowanego vana z Ortizem.
Daniel został zwolniony do czasu dalszego przesłuchania i zgodził się spotkać z Vanessą po tym, jak jego prawnik ostrzegł go, że dowody mogą pogrzebać ich oboje. Myślał, że sam sobie pomaga. W rzeczywistości miał przy sobie mikrofon.
Vanessa weszła do piwnicy i uderzyła go, zanim drzwi zdążyły się zamknąć.
„Ty idioto” – syknęła. „Dałeś im się ugryźć?”
„Pasek się ześlizgnął.”
„A Claire?”
„Ona coś wie.”
Vanessa otworzyła gablotę, zobaczyła puste klatki i zamarła. „Gdzie są owady?”
Głos Daniela zadrżał. „Mówiłeś, że je przeniosłeś”.
„Przeniosłem zainfekowaną kolonię do otworu wentylacyjnego w pokoju gościnnym. Miała tam spać po rocznicowym winie”.
Ortiz spojrzał na mnie. To przyznanie się wystarczyło za usiłowanie zabójstwa, spisek, oszustwo ubezpieczeniowe i posiadanie zakazanego materiału biologicznego.
Ale Vanessa nie przestawała mówić.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






