REKLAMA

Zdałem sobie sprawę, że moje małżeństwo się skończyło, gdy ukrywałem się za betonowym filarem na lotnisku.

REKLAMA
Zdałem sobie sprawę, że moje małżeństwo się skończyło, gdy ukrywałem się za betonowym filarem na lotnisku.
REKLAMA

„Ona jest ze mną” – powiedziałem.

„Nienawidzę tego zdania.”

„Ja też.”

Telefon Niny znajdował się na desce rozdzielczej i już prowadziła rozmowę.

Z głośnika dobiegł męski głos. „Nina, powiedz mi, że nie uciekłaś z domu po strzale”.

Nina spojrzała na mnie. „Madison, poznaj mojego brata, Gabriela Reyesa”.

Nazwa ta uderzyła mnie z nieoczekiwaną siłą.

Gabriel Reyes.

Znałem go.

Nie osobiście. Zawodowo. Był prokuratorem federalnym, który dwa lata wcześniej rozbił siatkę oszustów zajmujących się rozliczeniami szpitalnymi.

Jego głos stał się ostrzejszy. „Madison Carter jest z tobą?”

„Tak” – odpowiedziała Nina.

„A co z Sophią Bennett?”

Sophia zamknęła oczy.

„Tak” – odpowiedziała Nina.

Gabriel westchnął. „Wspaniale. Udam, że nie słyszałem tego przez pięć sekund. A potem opowiesz mi wszystko”.

Mój telefon zawibrował.

Nieznany numer.

„Dobrze. A teraz przestań uciekać przed Vivian i zacznij ją zmuszać, żeby uciekła od ciebie.”

Wpatrywałem się w wiadomość.

Potem pojawił się ktoś inny.

„Spotkajmy się w St. Agnes. Przyprowadźcie Sophię. Przyjedźcie samochodem. Przyjedźcie sami, z wyjątkiem Niny.”

Nina wpatrywała się w drogę.

„Święta Agnieszka jest opuszczona”.

„Nie dziś wieczorem” – powiedziałem.

Głos Sophii był ledwie słyszalny szeptem.

„Helena.”

Odwróciłem się do niej.

“Co?”

Spojrzała na mój telefon, jakby stał się duchem.

„Dr Helena Voss. Pracowała jako wolontariuszka w St. Agnes, zanim Whitestone połknął tę klinikę”.

Mój puls dziwnie się zmienił.

„Helena zniknęła sześć miesięcy temu”.

Sophia skinęła głową.

„Może nie zniknęła”.

Nina skręciła ostro w lewo.

W oddali Dallas błyszczał, jakby nigdy nic strasznego się tam nie wydarzyło.

Ale gdzieś w tym pięknym mieście chłopiec o imieniu Leo był niczym dźwignia. Mój mąż został porwany przez kobietę na tyle potężną, że przestępstwa wydawały się papierkową robotą. A kochanka, którą zamierzałem zniszczyć, cicho płakała obok mnie – nie dlatego, że straciła Ethana, ale dlatego, że mogła stracić brata.

Spojrzałem na odbicie Sophii w oknie.

„Nadal cię nienawidzę” – powiedziałem.

Skinęła głową. „Wiem.”

„Ale jeśli twój brat żyje, znajdziemy go.”

Jej twarz znów się skrzywiła i tym razem nie próbowała tego ukryć.

Nina pobiegła w kierunku St. Agnes.

I po raz pierwszy od piętnastu lat nie stałem obok Ethana Cartera.

Stanąłem naprzeciwko czegoś o wiele większego.

Część 5 — Kobieta, którą Vivian pochowała żywcem

Kościół św. Agnieszki wznosi się na skraju południowego Dallas niczym budynek, o którym miasto postanowiło zapomnieć.

Klinika kiedyś opiekowała się rodzinami, których nie było stać na lśniące szpitalne lobby ani prywatnych specjalistów. Potem Whitestone ją kupił, zmienił nazwę, pozbawił funduszy i w końcu zamknął ją oświadczeniem pełnym współczucia i pozbawionym pieniędzy.

Teraz jego okna były zabite deskami. Szyld popękany. Chwasty przebijały się przez parking.

O wpół do pierwszej w nocy wyglądało to na miejsce, w którym tajemnice pozostawiano, by gniły.

Nina zaparkowała za starą ceglaną przybudówką. Przez chwilę nikt z nas się nie ruszył.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA