„Jaki układ?”
Anna odwróciła pierwszą stronę w ich stronę.
Była to petycja przygotowana, ale jeszcze nie złożona. Nazwisko Claire pojawiło się w kilku miejscach, a następnie szczegółowe postanowienia dotyczące wykształcenia Masona, miejsca zamieszkania i dalszej relacji z babcią i siostrą.
Henry poczuł nieprzyjemny ucisk narastający za żebrami.
„Claire zamierzała zostać jego opiekunką” – powiedział.
„Tak” – odpowiedziała Anna. „Ale uwzględniła w planie awaryjnym, gdyby nie była w stanie tego zrobić”.
Henry spojrzał na dokument.
Na dole strony znajdowała się pusta linia przeznaczona na podpis.
Powyżej, pod słowami „Proposed Guardian” (Proponowany opiekun), widniało już wpisane imię i nazwisko.
Mason pochylił się bliżej.
Henry przeczytał to raz.
Poza tym.
To było jego imię.
Henry James Whitman.
CZĘŚĆ 3
„Wspomniała o pomaganiu komuś w ośrodku społecznościowym. Powiedziała, że wierzy w ucznia. Nie wiedziałem, że to ty.”
Wyraz twarzy Masona stał się napięty.
„Uczeń, w którego wierzyła” – powtórzył. „To brzmi o wiele lepiej niż problem, który próbowała rozwiązać”.
„Nie stanowisz problemu.”
„Ledwo mnie znasz.”
„To nie oznacza, że stanowisz problem.”
„To również nie czyni nas rodziną.”
Słowa te zabrzmiały z bolesną precyzją.
Anna Adler pozostała na końcu stołu, dając im przestrzeń, ale nie zostawiając ich samych. Nora poruszyła się, tuląc Henry’ego do piersi, wyczuwając napięcie w jego ciele.
Mason sięgnął po plecak.
„Idę.”
Anna wstała. „Mason, jest jeszcze coś, co powinieneś zrozumieć”.
„Zrozumiałem wystarczająco dużo.”
„Nikt nie złożył petycji” – powiedziała.
Jego ręka zatrzymała się na pasku.
Anna dotknęła dokumentu dwoma palcami.
„To był szkic. Claire poinstruowała, żeby nigdy go nie przesyłać bez twojej zgody i zgody Henry’ego. Była bardzo konkretna.”
Mason nie usiadł.
„Ona nadal napisała jego imię.”
„Uważała go za osobę, której ufała”.
„Ufała mu tak bardzo, że nie powiedziała mu o tym wszystkim”.
Henry wyczuł prawdę pod gniewem Masona. Chłopiec był nie tylko zły, że Claire miała wobec niego plany. Żałował faktu, że nie było jej już przy nim, by mu je wyjaśnić.
Henry rozumiał ten rodzaj gniewu.
Nosił go przy sobie od czasu pobytu w szpitalu.
Pytania stały się sposobem na utrzymanie Claire przy sobie. Każdy sekret, który odkrywał, wydawał się kolejną rozmową, której mu odmawiała, mimo że wiedział, że nigdy nie zamierzała umrzeć.
„Mason” – powiedział – „nie musisz niczego podpisywać”.
Chłopiec spojrzał na niego.
„Nie musisz iść ze mną. Nie musisz akceptować pieniędzy, pokoju, szkoły ani rodziny tylko dlatego, że Claire miała nadzieję, że tak będzie”.
„Czego więc właściwie chcesz?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






