Adrian skinął głową w stronę śledczego, który odtworzył nagranie z nadajnika ratunkowego, który miałem w płaszczu.
Głos Daniela wypełnił pomieszczenie.
„Pięćdziesiąt milionów dolarów, kochanie.”
A potem Celeste: „Spraw, żeby wyglądało to tragicznie”.
Szczęka mojego ojca zacisnęła się tak mocno, że jeden mięsień na jego policzku drgnął.
„Próbował zamordować moją córkę i wnuczkę, aby uzyskać odszkodowanie od mojej firmy” – powiedział.
Jeden z adwokatów poprawił okulary. „Usiłowanie zabójstwa, spisek, oszustwo ubezpieczeniowe, sfałszowanie wniosku o odszkodowanie za śmierć, utrudnianie śledztwa. Prokurator okręgowy już przygotowuje nakazy”.
„Jeszcze nie” – powiedziałem.
Wszyscy zwrócili się w moją stronę.
Z trudem podniosłem się, opierając jedną rękę na brzuchu.
„Myśli, że pogrzeb to jego zwycięstwo” – powiedziałem. „Niech się uśmiechnie przed wszystkimi. Niech sięgnie po czek. Chcę, żeby cały świat zobaczył jego twarz, kiedy wejdzie tam ta zmarła kobieta”.
Adrian przyglądał mi się przez dłuższą chwilę.
Potem wyciągnął rękę.
„Następnie zorganizujemy mu pogrzeb, którego nigdy nie zapomni”.
Część 3
Katedra była wypełniona żałobnikami, których Daniel osobiście zaprosił.
Partnerzy biznesowi. Reporterzy. Żony z wyższych sfer. Dyrektorzy firm ubezpieczeniowych. Nawet sędzia, który kiedyś chwalił działalność charytatywną Daniela, siedział w trzeciej ławce.
Przy ołtarzu, obok dwóch białych trumien, Daniel stał z pochyloną głową.
Celeste siedziała w pierwszym rzędzie, udając, że płacze w jedwabną chusteczkę. Jej czarna sukienka była zbyt elegancka jak na żałobę. Jej wzrok co chwila błądził w kierunku dokumentów ugody leżących na małym stoliku obok trumny.
Zgłosił się prawnik z Cross Continental.
„Panie Vale” – powiedział – „gdy pan podpisze, będzie można rozpocząć wstępny proces ugody”.
Usta Daniela zadrżały.
Wziął długopis.
Celeste spojrzała na niego.
Pochylił się wystarczająco blisko, by tylko ona mogła go usłyszeć, ale mikrofon ukryty w kompozycji kwiatowej uchwycił każde słowo.
„Oboje zamarzli na śmierć” – wyszeptał. „Teraz jesteśmy wolni”.
Drzwi katedry gwałtownie się otworzyły.
Wiatr zawył. Każda świeca drżała.
Stałam przy wejściu w długim, czarnym płaszczu, z odsłoniętą, pokrytą bliznami twarzą i ciężkim brzuchem podtrzymywanym jedną ręką. Drugą rękę trzymałam pod pachą Adriana Crossa.
Z gardła Celeste wyrwał się krzyk.
Daniel upuścił długopis.
„Nie” – wyszeptał.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






