Kiedy poprosiłam go o wyjaśnienie, powiedział: „Potrzebowałem kobiety, która nie patrzyłaby na mnie z politowaniem” – powiedział cicho. „Przyszłaś dla pieniędzy. Przynajmniej jesteś szczera na swój sposób”.
Potem powiedział mi, że tak naprawdę znał moją matkę i że to właśnie ona przyszła do niego.
Powiedziała mu wszystko: o długach i o moim nocnym płaczu.
Milczałem, nie mogąc zrozumieć, czy czuję ulgę, czy zdradę.
Podszedł do mnie łagodnie i dodał, że nie wybrał mnie przypadkiem, ale dlatego, że chciał dać mi drogę wyjścia.
W tym momencie zrozumiałem, że moja ofiara być może nie poszła na marne, ale że była przestrzegana od samego początku.
I po raz pierwszy od dłuższego czasu poczułem, że moje życie może zacząć się od nowa inaczej.








