.
„Nie wiedziałam, że prowadzi interesy z jubilerami specjalizującymi się w wyrobach na zamówienie” – powiedziała Denise.
O siódmej upał w końcu zelżał, pozostawiając podjazd śliski od cienkiej mgiełki. Rick stał przy drzwiach od strony kierowcy swojego pickupa, z pochyloną głową i mówił do słuchawki.
Weszłam na żwir, żeby zawołać go na kolację, ale jego głos zatrzymał mnie, zanim dosięgnęłam zderzaka.
„Mówiłem ci, że skład drewna jeszcze nie zaksięgował zapłaty” – mruknął, a jego ton stał się bardziej szorstki.
„Rick?” zawołałem.
Odwrócił się, wsunął telefon do kieszeni i posłał mi szeroki, głośny uśmiech, który nie sięgnął jego oczu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






