Zaśmiał się. „Anna wszystko podpisała”.
„Mówi, że nie.”
„Mówi wiele rzeczy”. Przysunął się bliżej. „Twoja córka jest zepsuta, staruszku. Emocjonalna. Nieodpowiedzialna. Sąd to rozumie”.
Vanessa nalała szampana, mimo że była dopiero dziewiąta rano. „Biedactwo. Niektóre kobiety po prostu nie potrafią utrzymać męża”.
Rozejrzałam się. Włoska sofa. Abstrakcyjne obrazy. Zdjęcia w srebrnych ramkach przedstawiające Marka, Vanessę i Emmę na plażach, galach, w restauracjach. Emma nie uśmiechała się na żadnym z nich.
„Gdzie jest moja wnuczka?” zapytałem.
„W szkole” – powiedział Mark. „W porządnej. Nie takiej, na jaką Anna mogłaby sobie pozwolić ze schroniska”.
To wystarczyło.
Niewidocznie. Nie krzyczałem. Nie uderzyłem go. Wściekłość jest użyteczna tylko wtedy, gdy jest naostrzona.
Wyjąłem z kieszeni mały dyktafon i położyłem go na marmurowym blacie.
Wzrok Marka powędrował w dół.
„Nagrałeś to?” warknęła Vanessa.
„Nagrałem wiele rzeczy.”
Mark prychnął. „Myślisz, że mnie to przeraża?”
„Nie. To się sprawdzi.”
Otworzyłem teczkę i wyjąłem kopie przelewów bankowych, aktów własności, poświadczonych notarialnie oświadczeń i jedno zdjęcie z kamery monitoringu na lotnisku. Mark, Vanessa i mężczyzna o nazwisku Carl Voss, notariusz, który wcześniej został skazany za fałszerstwo dokumentów.
Mark przestał się uśmiechać.
Odłożyłem kolejną stronę. „Carl przyznał się wczoraj wieczorem”.
Vanessa zbladła. „To niemożliwe”.
„Zajęło mu to czterdzieści minut. Mężczyźni, którym grozi więzienie, stają się rozmowni.”
Mark chwycił papiery. Jego oczy poruszały się coraz szybciej.
„To jest nielegalne” – powiedział.
„Nie. Sprzedaż majątku małżeńskiego z podrobionym podpisem jest nielegalna. Ukrywanie dochodów w fikcyjnej firmie Vanessy jest nielegalne. Kłamanie na rozprawie o opiekę jest nielegalne. Unikanie płacenia podatków jest nielegalne. Zastraszanie świadków jest nielegalne”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






