Widzę” – powiedział, a jego krzywy uśmiech stał się szerszy, gdy dotarł do krawędzi naszego stołu.
Spojrzał na Clarę i skinął uprzejmie głową, ale natychmiast jego wzrok znów powędrował w moją stronę. Zaczął studiować moją twarz, jakby próbował dopasować ją do fotografii, którą nosił ze sobą od bardzo dawna.
„Czy mogę kupić jeden?” zapytał, wskazując wypielęgnowanym palcem na stoisko.
„Są na bazar, Garrett” – powiedziała Clara, a jej głos uniósł się w ciepłym, plotkarskim tonie, którego używała, gdy chciała dowiedzieć się czegoś prywatnego. „Ale chyba możemy zrobić wyjątek dla starego przyjaciela”.
Garrett sięgnął do kieszeni płaszcza i wyciągnął skórzany portfel, po czym łatwym, wprawionym ruchem położył na stole dwudziestodolarowy banknot.
„Zachowaj resztę na fundusz chóru” – powiedział.
Spojrzałem na banknot, potem na jego rękę, na której pod świetlówką błyszczał ciężki, złoty zegarek.
„Tak czy inaczej, Garrett, nie mamy reszty za dwadzieścia dolarów” – powiedziałem ciszej, niż zamierzałem.
„W takim razie to darowizna” – powiedział, patrząc mi w oczy. „Masz ochotę na filiżankę kawy, Eleanor?”
Spojrzałem na na wpół wypełnione tace, a potem na Clarę, która kiwała głową tak mocno, że jej kolczyki dzwoniły.
„No dalej, Eleanor” – powiedziała Clara, pochylając się, żeby poprawić stos papierowych talerzyków. „Mogę dokończyć ciasteczka”.
Rozwiązałam fartuch, a moje palce nagle zrobiły się niezdarne, gdy musiałam zawiązać węzeł na plecach.
„Myślę, że krótka przerwa będzie dobra” – powiedziałem.
O wpół do dwunastej siedzieliśmy w winylowej kabinie w barze na Main Street, gdzie para ze zmywarki pachniała starym płynem do mycia naczyń i tłuszczem.
Kelnerka postawiła między nami dwa grube, białe kubki z czarną kawą, nie odzywając się ani słowem.
Garrett podniósł łyżkę i zaczął obracać ją w dłoni, śledząc wzrokiem światło odbijające się od metalu.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





