„Teraz jesteś filozofem?” prychnęła Alla.
— Nie. Po prostu dwadzieścia pięć lat później nauczyłem się odróżniać sukces od popisywania się.
Nie czekałem na jej odpowiedź. Wyszedłem na korytarz i wezwałem taksówkę, ale minutę później Kostia zadzwonił ponownie.
– Gdzie jesteś?
— Już wychodzę.
– Przyjdę.
– Jesteś w warsztacie.
— Skończę i przyjdę. Nie chcę, żebyś jechał sam w tym deszczu.
Uśmiechnąłem się.
– Masz kompresory.
— Kompresory mogą poczekać. Ty jesteś ważniejszy.
Tylko kilka słów. Proste, ciche. Ale rozgrzały mnie bardziej niż wszystkie opowieści Alli o podróżach i drogich samochodach.
Etap drugi: „25 lat później koleżanka z klasy chwaliła się swoim mężem dyrektorem: Ja po cichu odeszłam do swojego”
Kostia przybył po czterdziestu minutach.
Wszedł do restauracji w kurtce roboczej, z włosami wilgotnymi od deszczu i cieniami pod oczami. Na rękawie miał plamę oleju maszynowego. Najwyraźniej nie zdążył się nawet przebrać.
Gdy mnie zobaczył, uśmiechnął się.
– No to idziemy do domu?
Skinąłem głową.
— Pozdrów swoich kolegów z klasy.
Kostia podszedł do stołu.
— Dobry wieczór. Przepraszam za spóźnienie. Miałem przerwę w pracy.
„Aha, więc to jest ten twój sławny rzeczoznawca?” zapytała Alla.
W jej głosie słychać było tę samą protekcjonalną ciekawość, z jaką patrzyła na tanie rzeczy na targu.
„Tak” – odpowiedziałam. „To mój mąż”.
Kostia wyciągnął do niej rękę.
– Konstantin.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






