Każdy ma swoje życie, swoje lęki i powody, dla których chce stworzyć piękny obraz.
Ale wieczorem, kiedy Kostia wrócił, opowiedziałem mu o spotkaniu.
– A co jej powiedziałeś?
— Że nie chcę udowadniać swojej wartości.
– Prawidłowy.
– Ale nadal czułem się niekomfortowo.
Kostia usiadł obok mnie i wziął mnie za rękę.
– Kogo obchodzi, co mówią ludzie. Wiem, jaki jesteś.
– Który?
Zastanowił się nad tym.
„Wiesz, jak utrzymać dom w całości, gdy wszystko się wali. Wiesz, jak wesprzeć kogoś, nawet jeśli sam jesteś zmęczony. Masz złote ręce, choć z jakiegoś powodu zawsze myślisz o nich jak o zwykłych.”
– Nie robię nic specjalnego.
— Dokładnie. Codziennie robisz coś wyjątkowego i nie nazywasz tego wyczynem.
Odwróciłam się, żeby nie zauważył łez.
Kostia nie lubił wielkich słów. Ale kiedy przemówił, uwierzyłem wszystkim.
Etap czwarty: „25 lat później koleżanka z klasy chwaliła się swoim mężem reżyserem: Ja po cichu odeszłam do swojego”.
Tydzień później Alla do mnie zadzwoniła.
Na początku nie chciałem odbierać telefonu, ale ciekawość wzięła górę.
– Słucham.
„Wyszedłeś w dziwny sposób” – powiedziała zamiast przywitać się.
– Jestem zmęczony.
„Wszyscy są zmęczeni. Ale nie wszyscy udają, że uciekają”.
— Właśnie wróciłem do domu.
— Do mojego męża, rzeczoznawcy.
Zamknąłem oczy.
– Alla, czego chcesz?
— Chciałem wiedzieć, czy poczułeś się urażony.
— Obrażałem się.
Na linii zapadła cisza.
– Nie miałem zamiaru cię upokorzyć.
— Chciałem.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!





