Mówiłeś, że Kostia zna się na sprzęcie chłodniczym. Mamy magazyn… no cóż, mój mąż prowadzi teraz mały sklepik. System chłodniczy się zepsuł. Mechanicy żądają ogromnych pieniędzy.
Milczałem.
„Rozumiem, jak to wygląda” – kontynuowała Alla. „Ale naprawdę nie wiem, do kogo się zwrócić”.
„Powiem Kostii. Ale on nie obiecuje, że się tego podejmie”.
– Dziękuję.
Kiedy powiedziałam o tym mężowi, wzruszył ramionami.
— Niech podadzą adres.
– Nie jesteś zły?
– Po co?
— Za sposób w jaki o tobie mówiła.
„Ona mnie nie zna. Czemu miałbym się złościć na kogoś, kto ocenia po znaku?”
Następnego dnia wyjechał.
Okazało się, że sprzęt został zainstalowany nieprawidłowo. Kostia wyjaśnił, co należy wymienić i ile to będzie kosztować. Nie naliczył za dużo ani nie wykorzystał sytuacji.
Alla stała obok i słuchała w milczeniu.
Kiedy skończył, powiedziała:
– Myliłem się.
Kostia wytarł ręce szmatką.
— Najważniejsze w pracy nie jest to, żeby zawsze mieć rację. Najważniejsze to w porę zauważyć błąd.
Spojrzała na mnie.
— Czy przyniosłeś to tu celowo?
– Tak.
– Dlaczego?
– Bo zapytałeś.
— Nawet po tym wszystkim?
– Nie chcę być taki jak ty.
Alla spuściła wzrok.
Etap szósty: „25 lat później koleżanka z klasy chwaliła się swoim mężem reżyserem: Ja po cichu odeszłam do swojego”.
Rok później spotkaliśmy się ponownie całą klasą.
Tym razem Nina zorganizowała spotkanie na swojej daczy. Bez restauracji, drogich posiłków i dyskusji o zarobkach.
Ktoś przyniósł szaszłyk, ktoś przyniósł sałatki, ktoś inny przyniósł domowe ciasto. Kostia przyszedł po pracy, ale już nie w brudnej kurtce – zdążył się przebrać i przywiózł ze sobą starą, przenośną lodówkę.
„Na wszelki wypadek” – powiedział.
Wszyscy się śmiali, a wtedy lodówka naprawdę się przydała: było tak gorąco, że jedzenie zaczęło się psuć.
Alla przybyła sama.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






