„O tym, co następuje po żałobie” – powiedział. „Bo jeśli to odłożysz, będziesz musiał żyć. A życie oznacza, że historia się nie kończy. A niedokończona historia to przerażająca rzecz, kiedy już sam sobie napisałeś zakończenie”.
Siedziałem tam, przygnębiony, a mój oddech był nierówny w ciszy.
„Więc to wszystko” – powiedziałam, słabo wskazując na salę, na klęczenie, które nas tu sprowadziło – „to widowisko, ten folder, to zawstydzenie nas obojga – to miało mnie zmusić, żebym powiedziała to na głos?”
Niedokończona historia to przerażająca rzecz
„Żebyś to usłyszał” – powiedział. „Mogłabyś zignorować miłe słowa. Nie mogłeś zignorować tego, że ośmieszam się przed wszystkimi, z którymi będziesz musiał się zmierzyć w środę”.
Ponownie podniósł teczkę obiema rękami i wyciągnął ją w moją stronę.
Było wypchane niemal po brzegi.
„To coś więcej niż przemówienie” – powiedział. „Nie myślałeś chyba, że poprzestanę na słowach, prawda?”
„Albercie, nie mogę już tego znieść”.
„Możesz” – powiedział. „Zrobisz to”.
Ponownie podniósł teczkę
Jego oczy cały czas patrzyły mi w oczy.
„Otwórz je” – powiedział cicho – „a potem powiedz mi, że twoje życie się skończyło”.
Teczka drżała mi w rękach.
Otworzyłem.
I przez chwilę nie rozumiałem, na co patrzę.
Wewnątrz znajdowały się dziesiątki ręcznie pisanych listów.
Na każdym z nich podpisał się mieszkaniec, którego poznałam.
Teczka drżała mi w rękach.
„Przeczytaj jeden” – wyszeptał Albert. „Dowolny”.
Mój wzrok padł na pierwszą stronę.
„Dałeś mi ostatniego przyjaciela” – głosił napis.
Podniosłem kolejny, moje ręce się trzęsły.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






