Niebieska kredka złamała się w dłoni Noaha, pozostawiając tępy niedopałek wosku na zielonym brzuchu Tyrannosaurus Rex.
Noah nie podniósł wzroku, jedną ręką naciągając niebieski koc na kolana i jednocześnie przeszukując małe tekturowe pudełko w poszukiwaniu kolejnego zielonego koca.
Trzymałem telefon w lewej ręce i mrużąc oczy, przyglądałem się sześciu numerom wyświetlonym na oficjalnej stronie internetowej Loterii Teksasu.
Mój kciuk pocierał krawędź papierowego biletu leżącego na chłodnych białych płytkach stołu w naszej podmiejskiej kuchni.
Trzy, dwanaście, dwadzieścia jeden, trzydzieści osiem, czterdzieści dwa, czterdzieści dziewięć.
Na ekranie pojawiła się dokładnie ta sama sekwencja.
Noe stuknął pomarańczową kredką w swoją kolorowankę z dinozaurami.
„Sok, mamusiu” – powiedział. „Jeszcze więcej soku”.
Nie ruszyłem się.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






