Nagranie z monitoringu na ekranie mojego laptopa pokazało rozprysk wody uderzający w obiektyw zamontowanej kamery. Była godzina szósta wieczorem, a w kuchni unosił się zapach cytrynowego środka do mycia podłóg, którego użyłem po powrocie z czterodniowej podróży służbowej.
Nathan stał przy ladzie i powoli wlewał bursztynowy płyn ze szklanego dzbanka do dwóch wysokich szklanek wypełnionych lodem.
„Stella, musisz usiąść i napić się trochę tej słodkiej herbaty” – powiedział powoli, przeciągając słowa.
Poprawiłem okulary do czytania w srebrnych oprawkach i pochyliłem się bliżej monitora.
„Najpierw chcę zobaczyć znacznik czasu tego pliku” – powiedziałem.
Nathan odstawił dzbanek z cichym hukiem i zaniósł dwie szklanki na kuchenny stół. Nie patrzył na ekran.
„To pewnie tylko wiatr pcha niebieską pokrywę basenu” – powiedział, pocierając kark. „Ta pokrywa kosztowała czterysta pięćdziesiąt dolarów, więc łapie wiatr jak żagiel”.
„Wiatr nie zostawia mokrych śladów na betonie, Nathan.”
Wstałem, zostawiając otwartego laptopa na kuchennym stole, i ruszyłem w stronę tylnych drzwi. Silny upał środka lata uderzył mnie w twarz, gdy tylko wyszedłem na taras.
Zapach świeżo skoszonej trawy z trawnika u sąsiadów Jacobsów unosił się w wilgotnym powietrzu. Szedłem wzdłuż brzegu basenu, zatrzymując się przy moich ulubionych fioletowych petuniach, które rosły wzdłuż cedrowego ogrodzenia.
Trzy wyraźne, ciemne, mokre plamy w kształcie bosych stóp wskazywały wprost na głęboką wodę.
„Widzisz to?” zapytałem, wskazując na beton.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






