REKLAMA

Ben przed naszą ceremonią umieścił niebieski folder pod szpitalnym materacem

REKLAMA
Ben przed naszą ceremonią umieścił niebieski folder pod szpitalnym materacem
REKLAMA

Stos niezapłaconych rachunków za paliwo na biurku Bena miał trzy cale wysokości i cuchnął wilgotną ziemią pochodzącą od roboczych butów załogi.

Arthur stał w drzwiach małego biura-przyczepy, a jego ciężki mosiężny pierścień stukał o metalową ramę.

„Potrzebuję kluczy do szafki na dokumenty, Eleno” – powiedział Artur.

Przesuwałam stos faktur za listopadowe sprzątanie trawnika, pocierając kciukiem srebrną obrączkę na serdecznym palcu lewej ręki. „Ben zawsze sam zajmuje się rachunkami firmowymi”.

„Ben jest w pokoju 412” – powiedział Arthur, a jego głos wypełnił wąską przyczepę. „Miejska umowa zimowa musi zostać podpisana do piątej, inaczej stracimy trasę solną”.

Ponownie uderzył w pierścień, trzykrotnie uderzając szybko w metal.

„Mogę zanieść dokumenty do szpitala w czasie lunchu” – powiedziałem.

„Nie musi teraz czytać arkuszy kalkulacyjnych” – powiedział Arthur. „Po prostu daj mi księgę główną konta płac, a ja zajmę się resztą”.

Spojrzałem na dębowe biurko i zauważyłem, że dolna szuflada była szczelnie zamknięta.

„Poszukam klucza, jak go odwiedzę” – powiedziałem.

Arthur podszedł o krok bliżej, a jego ciężkie robocze buty zaskrzypiały na linoleum. „Nie czekaj za długo, Eleno. Niektórych decyzji nie da się odłożyć na później”.

O godzinie drugiej po południu blade jesienne słońce zniknęło za szarą, ceglaną ścianą aneksu Saint Jude.

Ben oparł się o białe poduszki w pokoju 412, jego oddech był płytki i lekki.

Sięgnęłam, żeby naciągnąć mu zielony koc termiczny aż pod brodę i wsunęłam jego brzeg pod ramię.

„Wyglądasz na zmęczoną, El” – powiedział Ben ochrypłym szeptem.

Podniósł rękę i potarł lewą skroń, zamykając oczy przed ostrym światłem jarzeniówek padającym z sufitu.

„Nic mi nie jest” – powiedziałem. „Arthur pytał o kontrakt z miastem”.

Zanim Ben zdążył odpowiedzieć, jego klatka piersiowa uniosła się gwałtownie, a dłonie zacisnęły się na barierkach szpitalnego łóżka.

Wydał z siebie suchy, głuchy dźwięk, który zdawał się wysysać całe powietrze z pokoju, a jego głowa opadła ciężko na poduszkę.

Czerwone światło na ścianie nad łóżkiem zaczęło migać.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA