Czek kasowy na kwotę stu osiemdziesięciu pięciu tysięcy dolarów leżał na ciemnym dębowym biurku, jego lewy róg był lekko zagięty w miejscu, gdzie nacisnąłem go kciukiem.
Rebecca Marsh ułożyła teczki tak, aby biegły dokładnie równolegle do krawędzi drewna. Miała czterdzieści pięć lat i cichy, rozważny sposób poruszania się, który pasował do jej terminologii prawniczej.
„Akt własności wygląda na czysty” – powiedziała Rebecca, jej głos był powolny i opanowany. „Badanie tytułu własności nie wykazało żadnych obciążeń hipotecznych, służebności ani zaległych praw do drewna. Kupujesz nieruchomość od razu”.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






