REKLAMA

BESTIA WYBRAŁA JĄ PRZED KORONĄ

REKLAMA
BESTIA WYBRAŁA JĄ PRZED KORONĄ
REKLAMA

Strażnicy Ardynów posiadali niezwykłą umiejętność uspokajania i komunikowania się z królewskimi bestiami, które z kolei wyczuwały skażenie powodowane przez te podziemne stworzenia.

Królowie Doliny wystawili armie.

Linia Ardyn zapewniała połączenie.

Razem zapieczętowali stworzenia pod Grayhaven.

Kamień Przymierza zawierał część tej pieczęci.

Garrick uważał, że jest to jedynie zapis historyczny.

Zniszczył to, czego nie rozumiał.

Elara wpatrywała się w zamknięte drzwi.

„Czy możemy to naprawić?”

Mara spojrzała na nią.

“Tak.”

Rowanowi nie spodobała się ta odpowiedź.

„Czego to wymaga?”

Mara zawahała się.

„Elara.”

“NIE.”

Rowan powiedział to zanim zdążyła dokończyć.

Mara spojrzała na niego.

„Linia krwi strażników stworzyła pieczęć”.

„Znajdź inną drogę.”

„Może nie być ani jednego.”

Elara zrobiła krok naprzód.

„Co mam zrobić?”

Rowan złapał ją za rękę.

“NIE.”

Odwróciła się.

„Nie masz prawa mi rozkazywać.”

„Nie wydaję ci rozkazów.”

„A co robisz?”

Nie miał odpowiedzi, którą chciałby wypowiedzieć na głos.

Chronienie ciebie brzmiało zbyt mało.

Potrzeba ciebie brzmiała zbyt niebezpiecznie.

Kochanie cię wydawało się zbyt wczesne.

„Staram się cię nie stracić.”

Cisza.

Złość Elary zniknęła.

Rowan natychmiast pożałował tej szczerości, ponieważ nie mógł jej już cofnąć.

Spojrzała na niego inaczej.

Mara cicho się odsunęła.

Nawet Dorian nagle uznał sufit za interesujący.

Elara mówiła cicho.

„Ledwo mnie znasz.”

„Wiem, że ty zauważasz głodne zwierzęta szybciej niż królowie.”

Jej usta drgnęły.

„Wiem, że się ze mną kłócisz, kiedy wszyscy inni się kłaniają.”

Podszedł bliżej.

„Wiem, że się boisz, ale mimo to idziesz dalej.”

Bliższy.

„Wiem, że pałac był pełen ludzi, zanim przybyłeś, i z jakiegoś powodu wydawał się pusty.”

Oczy Elary zabłysły.

“Jarzębina.”

„Wiem wystarczająco dużo.”

Wojna na chwilę zniknęła.

Wtedy drzwi sanktuarium pękły.

Z wnętrza wydobywał się czarny dym.

Mara krzyknęła: „Kończy nam się czas”.

Elara ścisnęła dłoń Rowana.

„Muszę spróbować.”

Nienawidził tego.

Ale zdał sobie sprawę, że kochanie kogoś nie może oznaczać zastępowania jego wyborów swoimi.

Skinął głową raz.

„W takim razie idę.”

„Rytuał wymaga krwi Ardyna.”

“Nie obchodzi mnie to.”

„Nie możesz pomóc.”

„Patrz na mnie.”

Elara mimowolnie się roześmiała.

Weszli razem.

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA