Dorian służył ojcu Rowana.
„Znasz mnie lepiej niż to.”
„Wiem, co rada zgłosiła.”
„A co to było?”
Wyraz twarzy Doriana stwardniał.
„Że zaatakowałeś Lorda Vane’a po tym, jak królewska bestia odrzuciła twoją władzę”.
Garrick się uśmiechnął.
Kłamstwo było przygotowane wcześniej.
Rowan lekko opuścił miecz.
„Jeśli Asterion mnie odrzucił, dlaczego stoi między mną a Garrickiem?”
Dorian spojrzał na bestię.
Po raz pierwszy na jego twarzy odmalowała się niepewność.
Garrick natychmiast krzyknął: „Dziewczyna zmanipulowała zwierzę”.
Wszystkie oczy zwróciły się ku Elarze.
Cofnęła się o krok.
Rowana drażniło to, jak szybko zadziałało oskarżenie.
Słaby.
Nieznany.
Żadna rodzina nie jest na tyle silna, by móc ją obronić.
Doskonały.
„Ona rzuciła urok na bestię” – kontynuował Garrick.
Elara niemal się uśmiechnęła z niedowierzania.
„Sprzątam stoiska.”
„Czarownice często ukrywają się wśród służby.”
„To najgłupsza rzecz jaką kiedykolwiek słyszałem.”
Kilku żołnierzy mrugnęło.
Nawet Rowan prawie się roześmiał.
Garrick tego nie zrobił.
„Aresztujcie ją.”
Asterion ryknął.
Dźwięk ten spowodował strząsanie śniegu z dachu dziedzińca.
Żaden żołnierz się nie poruszył.
Rowan stanął obok Elary.
„Każdy, kto jej dotknie, odpowie mi.”
Dorian patrzył to na Rowana, to na Garricka.
Następnie jego wzrok padł na fokę.
„Mój królu, dlaczego Lord Vane posiada twoją królewską pieczęć?”
Uśmiech Garricka zniknął.
To wahanie ich uratowało.
Asterion rzucił się do ataku.
Nie w Garrick.
Stań obok niego przy pochodni.
Bestia uderzyła w żelazną ramę, rozrzucając po kamieniu płonący olej.
Pomiędzy Garrickiem a żołnierzami wybuchły płomienie.
„Elara!” krzyknął Rowan.
Złapał ją za rękę.
Oni pobiegli.
Asterion podążył za nim.
Rowan znał fragmenty, o których istnieniu większość członków rady zapomniała.
Pałac Grayhaven przebudowywano przez ponad sześć stuleci. Każdy kolejny król dodawał nowe korytarze i zamykał stare.
Poprowadził Elarę przez wąskie drzwi znajdujące się za kaplicą służby.
Asterion ledwo się zmieścił.
Za nimi na korytarzach słychać było tupot butów.
“Tędy.”
„Wiesz dokąd jedziemy?” zapytała Elara.
“NIE.”
„To pocieszające.”
Mimo wszystko Rowan prawie się uśmiechnął.
Zeszli pod pałac.
Powietrze się zmieniło.
Zimny kamień stał się mokrą ziemią.
Tunel ostatecznie prowadził do opuszczonej komory magazynowej pod zachodnimi kuchniami.
Rowan zablokował drzwi.
Dopiero wtedy Elara zabrała rękę z jego dłoni.
Rowan zauważył ruch.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






