Clara sama ujawniła tę informację sześć godzin później.
Obudziła się w świetle białych świateł, z suchym gardłem i ledwo słyszalnym głosem.
„Chcieli zaufania” – szepnęła.
W majątku jej dziadka znajdowała się klauzula, której nikt z nas nie rozumiał do końca, dopóki jej nie wyjaśniła. Gdyby Clara zmarła bezdzietnie, Vivian i Marcus odzyskaliby kontrolę nad rodzinną fundacją. Ale gdyby dziecko Clary urodziło się żywe, cały majątek z prawem głosu przeszedłby na dziecko, a ja zostałbym jego prawnym opiekunem do osiągnięcia pełnoletności.
„Mówili, że jestem samolubna” – wyszeptała Clara. „Marcus powiedział, że dziecko ukradło to, co do nich należało”.
Wziąłem ją za rękę. „Kto ci dał zastrzyk?”
Łza spłynęła jej po skroni.
„Doktorze Lorne.”
Prywatny lekarz.
Mężczyzna, który podpisał jej akt zgonu.
Agent Pierce odwrócił się w stronę drzwi.
Teraz nie było już smutku.
To był przypadek.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






