„Słyszałam cię” – powiedziała Paloma.
Teraz w jej głosie słychać było coś więcej – nie zaskoczenie, lecz zmęczenie.
„Nie brzmisz na zszokowanego.”
„Jestem lekarzem. Staram się nie reagować przed badaniem pacjenta.”
„Nie to miałem na myśli.”
Kolejna cisza.
Wtedy Paloma odetchnęła.
„Mogę tam być przed południem.”
„Proszę przyjść wcześniej.”
“Będę.”
Zanim lekarz zdążył zakończyć rozmowę, Matka Caridad dodała: „A Paloma?”
“Tak?”
„Znalazłem coś w moim biurze. Kawałek taśmy medycznej.”
Oddech lekarza zdawał się zmieniać.
“Gdzie?”
„Blisko krzesła, na którym siedziała Esperanza.”
„To może nic nie znaczyć”.
“Być może.”
Matka Caridad ponownie obejrzała taśmę.
„Ale wiesz, dlaczego pytam.”
„Przyjdę natychmiast” – powiedziała Paloma i połączenie się urwało.
Matka Caridad powoli opuściła słuchawkę.
Na zewnątrz rozległ się dźwięk dzwonka, oznajmiający poranną godzinę. Jego znajomy dźwięk rozniósł się po klasztorze z wyważoną gracją, wzywając siostry do służby.
Zazwyczaj dzwonek ją uspokajał.
Tego ranka każda notatka zdawała się zadawać pytanie.
Siostra Esperanza siedziała przy długim kuchennym stole z Miguelem na kolanach i Tomásem obok siebie.
Promienie słońca wpadały przez wysokie okna, ogrzewając kamienne ściany i zamieniając parę nad garnkiem mleka w blade wstęgi. Siostra Lucía stała przy piecu, krojąc chleb i czule obserwując dzieci.
Tomás uznał, że jego drewniana łyżka jest koniem.
Przegalopował po stole, wydając przy tym ciche dźwięki przypominające klikanie językiem.
„Nie wolno jeździć w pobliżu mleka” – ostrzegła Lucía.
Tomás natychmiast się zatrzymał.
„Koń jest spragniony.”
„W takim razie koń musi poczekać do śniadania.”
Esperanza uśmiechnęła się i pocałowała go w czubek głowy.
„Uczy się cierpliwości.”
„Uczy się negocjować” – odpowiedziała Lucía.
Miguel poruszył się na ramieniu Esperanzy. Był cichym niemowlęciem, o okrągłych policzkach i zadowolonym, gdy go trzymano. Jego palce zacisnęły się na fałdzie jej habitu.
Siostra Lucía położyła dwie kromki chleba na talerzu i usiadła naprzeciwko Esperanzy.
„Wyglądasz blado.”
„Źle spałem”.
„Z powodu dziecka?”
Esperanza spojrzała na swój brzuch.
Nie było jeszcze widocznych zmian, ale ona już zaczęła go nieświadomie dotykać, jakby chroniła coś ukrytego.
„Myślę, że tak.”
Lucía zniżyła głos.
„Boisz się?”
Esperanza zawahała się.
“NIE.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






