Doktor Serrano dostarczył kopie dokumentacji klinicznej. Dokumenty zawierały zmienione daty, powtórzone podpisy oraz upoważnienia z nazwiskiem ojca Estebana.
Ale jeden szczegół pozostał niewyjaśniony.
W dokumentacji medycznej Tomása i Miguela widnieje ten sam anonimowy kod dawcy.
W ostatniej procedurze zastosowano inną metodę.
„Czy to oznacza, że to dziecko może nie być spokrewnione z chłopcami?” zapytała Esperanza.
„To oznacza, że na razie nie możemy niczego zakładać” – powiedział Serrano.
„Czy możemy zrobić test?”
„Tak, ale w późniejszym etapie ciąży i tylko jeśli tak zdecydujesz”.
Esperanza skinęła głową.
Wybór miał znaczenie.
Nie dlatego, że wiedziała, jaką decyzję podejmie, ale dlatego, że ktoś w końcu jasno powiedział, że decyzja należy do niej.
Zanim wyszła, Elena wręczyła jej małą kopertę.
„Napisałem to po naszym pierwszym spotkaniu.”
Esperanza trzymała go, ale nie otwierała.
„Dlaczego to zachowałeś?”
„Miałem nadzieję, że pewnego dnia zapytasz, co pamiętam.”
„Co tu jest napisane?”
Elena uśmiechnęła się lekko.
„To również powinien być twój wybór.”
Uścisnęli się w drzwiach.
Na początku było niezręcznie.
A potem stało się to znajome w sposób, którego żadne z nas nie potrafiło wyjaśnić.
Słońce było już nisko, gdy samochód zawrócił w stronę klasztoru.
Esperanza siedziała na tylnym siedzeniu, obok niej leżał nieotwarty list Eleny.
Matka Caridad obserwowała drogę.
Doktor Paloma jechał wolniej niż poprzednio.
„Powinniśmy zadzwonić do klasztoru” – powiedziała. „Będą na nas czekać”.
„Zatrzymamy się w następnej wiosce” – odpowiedziała Matka Caridad.
Esperanza spojrzała na pola.
Czuła się zmęczona, ale nie zagubiona.
Zagadka pozostała. Rola ojca Estebana wciąż pozostawała niejasna. Siostra Beatriz mogła coś wiedzieć – albo mogła zostać wykorzystana tylko przez kogoś, komu ufała. Sama ciąża niosła ze sobą pytania, na które nikt jeszcze nie potrafił odpowiedzieć.
Ale jeden strach złagodniał.
Elena nie przyjechała zabrać swoich dzieci.
Jej siostra również szukała prawdy.
Esperanza sięgnęła po kopertę.
Matka Caridad lekko się odwróciła.
„Nie musisz tego teraz czytać.”
“Ja wiem.”
Esperanza i tak je otworzyła.
W środku znajdowała się pojedyncza kartka.
Ana,
Poprosiłeś mnie, żebym zapisał, co się wydarzyło, na wypadek, gdyby twoja pamięć znów stała się niepewna.
Raz zdecydowałeś się mi pomóc, a potem postanowiłeś przestać. Oba wybory należały do ciebie.
Po tym, jak pierwszy zabieg się nie powiódł, powiedziałaś Matce Inés, że przeraża cię to, z jaką łatwością inni mówią o twoim ciele, jakby należało do jakiegoś planu, a nie do ciebie.
Poprosiłeś ją o zniszczenie wszystkich pozostałych autoryzacji.
Obiecała, że tak zrobi.
Zapytałeś jeszcze o jedną rzecz.
Powiedziałaś, że jeśli kiedykolwiek zajdziesz w ciążę i nie będziesz pamiętać o swoim wyborze, ktoś musi natychmiast powiedzieć o tym Matce Caridad.
Zaufałeś jej, że ochroni twoje prawo do decydowania.
Esperanza przestała czytać.
Jej wzrok powędrował w stronę przedniego siedzenia.
“Matka.”
Caridad się odwróciła.
Esperanza podała jej list.
Matka Caridad przeczytała to raz, a potem drugi raz.
Na jej twarzy malowała się zmiana — nie gniew, a rozpoznanie.
„O co chodzi?” zapytała Paloma.
Matka Caridad spojrzała w stronę drogi przed sobą.
„Teraz coś sobie przypominam.”
Esperanza pochyliła się do przodu.
“Co?”
„W noc poprzedzającą odkrycie twojej pierwszej ciąży Matka Inés przyszła do mojego pokoju.”
Doktor Paloma spojrzała na nią.
„Nigdy mi tego nie mówiłeś.”
„Wtedy tego nie rozumiałem”.
Dłonie Matki Caridad zacisnęły się na listu.
„Była już chora. Dała mi kopertę i poprosiła, żebym ją schował, dopóki nie będzie mogła wyjaśnić”.
„Gdzie to jest?” zapytała Esperanza.
„Umieściłem to w archiwum kaplicy”.
„Otworzyłeś to?”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






