Do jednego z rogów przylegała cienka niebieska nić.
Matka Caridad wpatrywała się w to.
„Koce w izbie chorych są niebieskie.”
„Podobnie jak stare zasłony w pokojach gościnnych.”
„Pokoje gościnne są zamknięte.”
„Kto ma klucze?”
– Tak. Siostra Beatriz ma drugi zestaw.
“Ktoś inny?”
Matka Caridad pomyślała.
„Matka Inés miała prywatny pęk kluczy. Po jej śmierci nigdy ich nie odnaleziono”.
Paloma usiadła.
„Jest coś jeszcze.”
Matka Caridad nie odpowiedziała. Spodziewała się tego.
„Noc przed tym, jak Esperanza powiedziała ci, że jest w ciąży z Tomásem, przywieziono ją do mojej kliniki”.
Wyraz twarzy Matki Caridad uległ zmianie.
„Przez kogo?”
„Kierowca.”
„Czyj kierowca?”
„Powiedział, że pracuje dla diecezji”.
„Widziałeś Esperanzę?”
„Nie. Zanim przyjechałem, samochodu już nie było.”
„Dlaczego ją tam zabrano?”
„Powiedziano mi, że zemdlała i wyzdrowiała.”
„Kto ci powiedział?”
Paloma otworzyła notatnik i znalazła stronę na końcu.
„Mężczyzna o imieniu Ojciec Esteban.”
Matka Caridad znała to imię.
Pełnił funkcję administratora diecezji przez rok po śmierci Matki Inés. Był cichym, uporządkowanym człowiekiem, który rzadko odwiedzał klasztor osobiście.
„Przeszedł na emeryturę dwa lata temu” – powiedziała.
„Przeniósł się do parafii nadmorskiej”.
„Skontaktowałeś się z nim?”
„Napisałem dwa razy. Nie odpowiedział.”
Matka Caridad podeszła do szafy, w której przechowywano starą korespondencję.
Otworzyła dolną szufladę i przeszukała kilka teczek.
„Ojciec Esteban zatwierdził rejestrację dzieci” – powiedziała.
“Ja wiem.”
„Zalecił również, aby ich pochodzenie pozostało nieznane”.
„Ja też to wiem.”
Matka Caridad się odwróciła.
„I zaakceptowałeś to?”
„Sprzeciwiłem się.”
„Nie dość mocno.”
Słowa zabrzmiały mocno.
Twarz Palomy się napięła.
„Nie” – powiedziała. „Nie dość mocno”.
Po raz pierwszy tego dnia Matka Caridad nie widziała w niej żadnej obrony. Tylko żal.
„Powiedziałam sobie, że chronię Esperanzę przed skandalem” – kontynuowała Paloma. „Powiedziałam sobie, że jeśli jest zdrowa, a dzieci kochane, wymuszone śledztwo może przynieść więcej szkody niż pożytku. Ale być może chroniłam się też przed przyznaniem, że straciłam kontrolę nad czymś, co pomogłam zapoczątkować”.
Matka Caridad patrzyła na nią przez dłuższą chwilę.
Następnie wróciła do biurka.
„Żal jest przydatny tylko wtedy, gdy zmienia nasze dalsze działania.”
„Co sugerujesz?”
„Zaczynamy od tego, co można udowodnić”.
Położyła list od Eleny obok anonimowej notatki.
„Czy Elena żyje?”
„Myślę, że tak.”
“Gdzie?”
„Mój ostatni adres znajdował się w San Aurelio.”
„To cztery godziny drogi.”
“Tak.”
„Czy ona wie o Tomásie i Miguelu?”
Paloma zawahała się.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






