REKLAMA

CZĘŚĆ 2: Małżeństwo, którego żadne z nich nie wybrało — i prawda ukryta między dwiema rodzinami

REKLAMA
CZĘŚĆ 2: Małżeństwo, którego żadne z nich nie wybrało — i prawda ukryta między dwiema rodzinami
REKLAMA

Spojrzałam na niego.

“Co?”

„Skorzystam z pokoju gościnnego.”

Przez sekundę szczerze myślałem, że źle zrozumiałem.

„Czy nie powinniśmy—”

Zatrzymałem się.

Jego brwi lekko się uniosły.

Poczułem, jak gorąco napływa mi do twarzy.

To było śmieszne. Miałem dwadzieścia cztery lata. Dyskutowałem o interpretacji konstytucji w salach pełnych profesorów, którzy lubili obalać argumenty na rzecz sportu.

A jednak nie udało mi się dokończyć ani jednego zdania.

Niko i tak zdawał się rozumieć.

„Dziś nie ma mowy o żadnym „powinieneś”.

Przyjrzałem mu się uważnie.

„Ale małżeństwo…”

„To umowa prawna między rodzinami”.

„To nie jest do końca odpowiedź na moje pytanie”.

Jego głos złagodniał.

„Nie dotknę cię, jeśli tego nie chcesz.”

Coś we mnie nagle się rozluźniło i aż poczułem zawroty głowy.

Spuściłem wzrok.

Przez chwilę milczał.

Potem powiedział: „Czy myślałeś, że tak się stanie?”

Mogłem skłamać.

Zamiast tego, być może dlatego, że byłem wyczerpany, powiedziałem: „Nie wiedziałem”.

Zacisnął szczękę.

Nie na mnie.

W czymś innym.

„Czy twój ojciec ci coś powiedział?”

„Nic przydatnego.”

„Czy ktoś?”

“NIE.”

Niko odwrócił wzrok i powoli potarł usta dłonią.

Ten gest był pierwszą autentycznie niepokojącą rzeczą, jaką u niego widziałem.

„Założyłem, że Arthur wyjaśnił mi tę umowę.”

„Powiedział mi, że wyjdę za ciebie za mąż. A potem zagroził, że mnie wydziedziczy, jeśli odmówię.”

Oczy Niko znów powędrowały w moje.

„On to powiedział?”

“Tak.”

„Dokładnie te słowa?”

„Całkiem blisko.”

Jego twarz stężała.

Ten rodzaj ciszy, która już nie wydawała mi się zimna.

Wydawało się to przemyślane.

„To nie miało prawa się wydarzyć”.

Wstałem.

„Co to znaczy?”

„To znaczy, że twój ojciec i mój wujek omówili warunki. Powiedziano mi, że się zgodziłeś.”

Spojrzałam na niego.

„Myślałeś, że się zgodziłam?”

“Tak.”

„Poślubić obcego człowieka?”

„Zgodziłem się.”

„To nie jest tak uspokajający argument, jak myślisz.”

„Nie powiedziałem, że tak jest.”

„Dlaczego miałbyś się zgodzić?”

Spojrzał ponownie w stronę okien.

„Moja rodzina potrzebowała czegoś od twojej rodziny.”

“Co?”

Zawahał się.

„Wciąż nie rozumiem, ile powiedział ci twój ojciec.”

„Właśnie ci powiedziałem. Prawie nic.”

„W takim razie może to on powinien udzielić wyjaśnień”.

“NIE.”

Słowo zabrzmiało ostrzej, niż zamierzałem.

Niko spojrzał na mnie.

„Koniec z decydowaniem, co powinienem wiedzieć. Skoro w jakiś sposób jestem częścią tej umowy, mam prawo ją rozumieć”.

Przyglądał mi się przez kilka sekund.

Po czym skinął głową.

„Tak.”

Nie spodziewałem się kapitulacji.

„Czego potrzebuje twoja rodzina?”

„Dystans polityczny”.

„Od czego?”

„Na podstawie śledztwa.”

Poczułem ucisk w żołądku.

„Jakie śledztwo?”

„Nie taki, jaki sobie wyobrażasz.”

„Nie masz pojęcia, co sobie wyobrażam.”

„Prawdopodobnie wymuszenia, przekupstwo, korupcja.”

„Te były na liście.”

„To nie to.”

Podszedł do okien.

„Toczy się federalne śledztwo w sprawie przebudowy, w które zaangażowanych jest kilka firm budowlanych. Dwie z nich to firmy, w które inwestuje moja rodzina. Biuro twojego ojca poparło plan przebudowy”.

Próbowałem sobie przypomnieć ostatnie nagłówki.

„Hudson Południe”.

Niko spojrzał za siebie.

“Tak.”

„Ten projekt jest wart miliardy”.

“Tak.”

„A mój ojciec jest w to zamieszany?”

„Politycznie. Nie kryminalnie, o ile wiem.”

„O ile wiesz.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA