Puściłem przełącznik.
Maria spojrzała na Sophię.
„Ona nie może tu być, kiedy z nim będziesz rozmawiać.”
Sophia mocniej ścisnęła mój rękaw.
„Zostaję u taty.”
To słowo nadal mnie oszołomiło, ilekroć je wypowiadała.
Uklęknąłem przed nią.
„Muszę z kimś porozmawiać przez kilka minut.”
Jej dolna warga drżała.
„Już nie odejdziesz?”
Strach na jej twarzy nie miał nic wspólnego z biologią. Wynikał z trzydziestu nocy oczekiwania na kogoś, kogo uznała za swojego.
Wyciągnąłem rękę.
„A może złożymy obietnicę?”
Włożyła swoje małe palce w moje.
„Zostanę w domu.”
“Na zawsze?”
Pytanie było tak poważne, że Maria odwróciła wzrok.
„Nie wyjdę dziś wieczorem.”
Sophia przyglądała się mojej twarzy, oceniając jej potencjał.
Następnie skinęła głową.
Maria wzięła ją za rękę.
„Chodź ze mną, cariño. Zrobimy gorącą czekoladę.”
„Z piankami?”
„Z dwoma.”
Sophia spojrzała na mnie, gdy Maria ją prowadziła.
“Tatuś?”
“Tak?”
„Nie zapomnij o mnie.”
„Nie zrobię tego.”
Słowa te podążyły za mną do holu.
Poleciłem ochronie odprowadzić doktora Kellera do biblioteki i pozostać przed drzwiami.
Wszedł pięć minut później, niosąc skórzaną walizkę, a jego kiedyś czarne włosy stały się niemal całkowicie srebrne.
Wyglądał starzej, niż pamiętałem.
Wyglądał też na przestraszonego.
„Danielu” – powiedział.
„Doktor Keller.”
Jego wzrok przesunął się poza moje pole widzenia, przeszukując hol.
„Czy dziecko jest tutaj?”
Nic nie powiedziałem.
Powoli wypuścił powietrze.
„Wtedy nagranie Claire przetrwało”.
„Skąd dowiedziałeś się o nagraniu?”
„Bo popełniłem błąd pomagając jej to stworzyć”.
Zaprowadziłem go do biblioteki i zamknąłem drzwi.
Nie usiadł.
Ja też nie.
„Zacznij od początku.”
Keller położył skórzaną walizkę na biurku.
Klinika prowadziła prywatny program donacji zarodków i macierzyństwa zastępczego dla klientów wymagających absolutnej poufności. Większość z nich była legalna. Część z nich była źle zarządzana. Kilku członków zarządu zaczęło wykorzystywać program do przyciągania bogatych inwestorów.
“Jak?”
„Uważali materiał genetyczny za atut”.
To zdanie wywołało u mnie mdłości.
„Mów otwarcie.”
„Skopiowano profile. Historie medyczne. Testy genetyczne. Tożsamości rodzinne. Do niektórych klientów zwrócono się z ofertami, o które nigdy nie prosili”.
„Jakiego rodzaju oferty?”
„Usługi selekcji. Ekskluzywne ustalenia dotyczące dawstwa. Prywatne dopasowanie.”
„Ludzie kupowali dostęp do zarodków?”
„Nie otwarcie. Ale tak.”
„I Claire to odkryła?”
„Znalazła błędy w twoich zapisach magazynowych po pierwszym transferze. Twój drugi zarodek pojawił się pod dwoma numerami inwentarzowymi.”
Spojrzałam na niego.
„Dlaczego mi nie powiedziałeś?”
„Claire prosiła mnie, żebym tego nie robił. Uważała, że ktoś monitoruje wewnętrzne systemy kliniki. Chciała, żeby zarodek został przeniesiony, zanim ktokolwiek dowie się, że go zauważyła”.
„Więc to przeniosłeś.”
„Do zastępczej wybranej Claire.”
“Kto?”
Keller zawahał się.
„Nie mogę ci powiedzieć.”
Podszedłem bliżej.
„Przyszedłeś do mnie po trzech latach i zapytałeś, czy moje dziecko jest tutaj. Opowiesz mi wszystko”.
„Przyszedłem, bo dziś rano ktoś wszedł na teren starego archiwum kliniki, posługując się danymi Claire”.
„Claire nie żyje”.
“Ja wiem.”
„Kto ich używał?”
„To mnie przeraża.”
Otworzył skórzane etui i wyjął kilka teczek.
„Archiwum zostało odłączone od sieci kliniki po zakończeniu śledztwa. Tylko trzy osoby wiedziały, jak się do niego dostać: Claire, Elena Alvarez i ja”.
„Elena zaginęła prawie trzy lata temu”.
“Tak.”
Spojrzałem na foldery.
„Co w nich jest?”
„Rejestry transferów. Rejestry łańcucha dowodowego. Korespondencja między Claire a agencją zastępczą.”
„Dlaczego je masz?”
„Ponieważ zachowałem kopie po tym, jak zarząd kliniki nakazał ich zniszczenie”.
Otworzyłem pierwszy folder.
Każda strona zdawała się potwierdzać część niemożliwej prawdy.
Podpis Claire widniał na formularzach zgody. Daty pokrywały się z jej leczeniem w Bellwether. Transfer nastąpił jedenaście dni po zakończeniu ciąży.
Kod zarodka pasował do znacznika, który miała na szyi Sophii.
Przewracałam stronę za stroną, aż dotarłam do profilu zastępczego.
Dane identyfikacyjne zostały zaciemnione.
„Zdejmij to.”
„Nie mogę.”
„Oczekujesz, że uwierzę, że przyjechałeś tu, żeby pomóc, jednocześnie ukrywając tożsamość kobiety, która urodziła moją córkę?”
Wyraz twarzy Kellera stał się napięty.
„Matka zastępcza nie tylko ją urodziła”.
„Co to znaczy?”
Spojrzał w stronę zamkniętych drzwi biblioteki.
„To oznacza, że zapisy transferowe nie są ostatnią tajemnicą, jaką Claire przed tobą ukrywała”.
Mój puls znów zaczął rosnąć.
Keller otworzył kolejny folder i wyjął raport DNA.
„Zleciłam wykonanie tego testu po urodzeniu dziecka. Claire poleciła mi potwierdzić ojcostwo przed przygotowaniem jakichkolwiek dokumentów prawnych”.
Sięgnąłem po raport.
Wynik ojca był jednoznaczny.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






