REKLAMA

Dokładnie o 22:03, dziewięćdziesiąt trzy dni po tym, jak podpisałem dokumenty rozwodowe

REKLAMA
Dokładnie o 22:03, dziewięćdziesiąt trzy dni po tym, jak podpisałem dokumenty rozwodowe
REKLAMA

„Elena powiedziała, że ​​Daniel to zaaranżował.”

Daniel zamilkł.

„Ona tak powiedziała?”

“Tak.”

„Nie zrobiłem tego.”

I znowu to samo.

Kolejna sprzeczność.

Kolejna niewidzialna ręka poruszająca się wśród nas wszystkich.

„Danielu” – powiedziałem ostrożnie – „ktoś podszywa się pod Marco”.

“Ja wiem.”

„Czy oni udawali, że są tobą?”

Mój brat nie odpowiedział.

„Danielu?”

“Myślę, że tak.”

Zimny ​​ciężar osiadł mi w żołądku.

Elena ufała wizytom Daniela.

Ale czy każda wizyta rzeczywiście dotyczyła Daniela?

„Co znalazł Gabriel?”

Głos Daniela stał się cichszy.

„Znalazł nagranie z monitoringu budynku”.

Mój puls przyspieszył.

“I?”

„Przypisano mi siedem wizyt.”

„Ile was było?”

„Cztery.”

Twarz Marca uległa zmianie.

Pomyślałem o posiniaczonym nadgarstku Eleny.

Klinika.

Fałszywa dokumentacja medyczna.

„Czy Elena to zauważyła?”

“Nie wiem.”

“Gdzie jesteś?”

„To nie ma znaczenia.”

„To ma dla mnie znaczenie”.

„Nie mogę cię jeszcze spotkać.”

“Dlaczego?”

„Ponieważ Gabriel uważa, że ​​jedna z osób obserwujących Elenę ma coś wspólnego ze szpitalem”.

Każdy mój instynkt się wyostrzył.

Marco już się ruszył.

Rozejrzał się po korytarzu.

Stanowisko pielęgniarskie.

Odwiedzający.

Personel.

„Danielu” – powiedziałem – „to poważne oskarżenie”.

“Ja wiem.”

„Na podstawie czego?”

„Zapisy laboratoryjne”.

„Doktorze Bennett?”

“NIE.”

Ulga była natychmiastowa.

„A kto potem?”

„Wpis dotyczący grupy krwi.”

Zmarszczyłem brwi.

„Co z tym?”

„Pojawiło się to w karcie szpitalnej Eleny jedenaście minut przed jej przybyciem.”

Przestałem oddychać.

„To niemożliwe.”

“Tak.”

„Skąd Gabriel miałby wiedzieć?”

„Ponieważ poświęcił trzydzieści lat na badanie tego, jak ludzie ukrywają się w systemach”.

Marco wpatrywał się w telefon.

„Załóż go.”

„Już go nie ma.”

“Gdzie?”

“Nie wiem.”

„Kłamiesz.”

„Nie, Marco. Nie jestem.”

Marco odsunął się.

Jego gniew nie był głośny.

Było to zbyt osobiste.

„Powiedz mu, że chcę z nim porozmawiać.”

Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!

REKLAMA
REKLAMA