Objąłem ją od tyłu.
„Moja twarz mówi, że powinniśmy zamówić naleśniki”.
Obróciła się w moich ramionach.
„Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy, panie Mercer.”
„Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy, pani Mercer.”
Zamknąłem oczy.
Byłem pewien, że będzie bezpieczniejsza beze mnie.
Pewność była niebezpiecznym luksusem.
„Luke?”
Głos był ledwie słyszalny.
Otworzyłem oczy.
Powieki Eleny zadrżały.
Wstałem tak szybko, że krzesło zaskrzypiało i odsunęło się.
„Elena.”
Jej oczy powoli się otworzyły.
Najpierw ogarnęło ich zamieszanie.
Następnie rozpoznanie.
Potem ból.
Nie ból fizyczny.
Ja.
Spojrzała na mnie i przypomniała sobie.
Jej usta się rozchyliły.
“NIE.”
Sięgnąłem do przycisku połączenia.
„Idę do lekarza.”
“NIE.”
Jej ręka chwyciła mnie za rękaw.
Była słaba.
Byłem tak słaby, że ledwo czułem presję.
Ale przestałem.
„Jesteś w St. Catherine’s” – powiedziałem. „Zemdlałeś”.
Jej wzrok powędrował w stronę pustego miejsca Marca przy oknie.
A potem do koperty.
Na jej twarzy pojawił się strach.
„Przeczytałeś to.”
“Tak.”
Zamknęła oczy.
„Elena.”
„Proszę wyjść.”
Słowa brzmiały cicho.
Zamiast tego usiadłem obok niej.
„Możesz mnie nienawidzić.”
Jej oczy się otworzyły.
„Nie nienawidzę cię.”
Z jakiegoś powodu to bolało bardziej.
„Chciałabym”, wyszeptała.
Stawiałem czoła wrogim radom nadzorczym z większym opanowaniem, niż potrafiłem, piastując to stanowisko.
„Nie wiedziałam o dziecku”.
Odwróciła wzrok.
„Teraz to wiem.”
„Daniel skłamał.”
“Ja wiem.”
„Dlaczego do mnie nie przyszedłeś?”
Z jej ust wyrwał się ponury oddech.
„Przyjść do ciebie?”
Pytanie było delikatne.
To sprawiło, że stało się to brutalne.
„Mówiłeś, że mnie nie kochasz. Kazałeś swojemu prawnikowi wysłać moje rzeczy do firmy magazynowej. Zadzwoniłem do twojego biura, a ludzie traktowali mnie, jakbym próbował im coś sprzedać”.
„Próbowałem trzymać cię z dala od siebie.”
„Udało ci się.”
„Elena—”
“NIE.”
Jej głos się załamał.
Zamknęła oczy na kilka sekund, zbierając siły.
„Kiedy ktoś ci mówi, że cię nie kocha, Luke, masz mu wierzyć. Czyż nie tego chciałeś?”
“Tak.”
„To nie karz mnie za to, że to zrobiłem”.
Spuściłem głowę.
Miała rację.
Nie mogę powiedzieć niczego, co mogłoby umniejszyć jej rację.
„Otrzymywałem groźby” – powiedziałem.
Jej wyraz twarzy uległ zmianie.
Powiedziałem jej wszystko.
Zdjęcia.
E-mail.
Dworzec Hudson.
Ostrzeżenie.
Spodziewałem się pytań.
Gniew.
Może niedowierzanie.
Zamiast tego patrzyła na mnie przez prawie minutę.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






