„Co z tym?”
„Moje ubezpieczenie pokryło część leczenia, ale nie wszystko. Przeszczep, jeśli znajdą dawcę, będzie drogi. Próbowałem zapytać o plany płatności”.
Poczułem narastający we mnie gniew.
Nie na nią.
Na świecie.
Za pieniądze.
W każdym systemie, który zmusza chorych do kalkulacji, czy przeżycie jest dla nich osiągalne.
„Zapłacę” – powiedziałem.
Natychmiast pokręciła głową.
“NIE.”
„Maya—”
„Nie, Ardżunie. Nie będę twoim dłużnikiem.”
„Nie jesteś długiem”.
„Nie chcę od ciebie pieniędzy za litość”.
„To nie jest litość.”
„A więc co to jest?”
Xem trước
Podszedłem bliżej.
„To właśnie powinnam była zrobić, kiedy byliśmy małżeństwem. Stanąć między tobą a tym, co próbowało cię zmiażdżyć”.
Jej wyraz twarzy się wykrzywił.
„Nie możesz kupić sobie drogi powrotnej do mojego serca”.
„Nie próbuję niczego kupić.”
„Dlaczego więc?”
„Bo twoje życie jest ważniejsze niż moja duma. Bardziej niż nasz rozwód. Bardziej niż jakakolwiek kara, na którą według ciebie zasługuję”.
Spojrzała na mnie, oddychając nierówno.
Potem wyszeptała: „A co się stanie, jeśli i tak umrę?”
W pokoju zapadła cisza.
Poczułem, jak pytanie mnie przeszywa.
Powoli usiadłem obok niej.
„W takim razie nadal tu będę” – powiedziałam. „Do ostatniej chwili. Ale Mayo…” Głos mi się załamał. „Proszę, nie proś mnie, żebym przygotowywała się do świata bez ciebie. Ledwo żyję z tą myślą”.
Zakryła usta dłonią.
Tej nocy po raz pierwszy od rozwodu wypłakała mi się w ramię.
Trzymałem ją ostrożnie, bojąc się, że się złamie, bojąc się, że już to zrobiłem.
A kiedy płakała, wyszeptała coś, czego prawie nie usłyszałem.
„Nie chciałem umierać sam”.
Zamknąłem oczy.
„Nie zrobisz tego.”
Jej palce ścisnęły moją koszulę.
“Obietnica?”
Delikatnie oparłem policzek o jej krótkie włosy.
„Obiecuję.”
Ale obietnice składane w szpitalnych pokojach są kruche.
A następnego ranka gorączka wzrosła.
Część 6 — Noc, kiedy jej serce niemal stanęło
Gorączka nadeszła jak burza.
Około południa Maya była ledwo przytomna.
Lekarze poruszali się wokół jej łóżka z przerażającą sprawnością. Pielęgniarki regulowały rurki, sprawdzały monitory, mówiły szybko po węgiersku, którego z trudem rozumiałem. Dr Varga pojawił się z poważną miną.
„Jej organizm walczy z infekcją” – powiedziała mi. „Przy osłabionym układzie odpornościowym to niebezpieczne”.
Niebezpieczny.
Znów to miłe słowo.
Znów kryjący się za tym terror.
Stałem na zewnątrz pokoju, gdy pracowali, zaciskając dłonie tak mocno, że bolały mnie kostki.
Rohit przyjechał po moim telefonie, wciąż ubrany w strój służbowy.
“Co się stało?”
„Ma infekcję” – powiedziałem, patrząc przez szybę. „Wczoraj nic jej nie było”.
Rohit stał obok mnie.
„Szpitale są pod tym względem okrutne”.
Nagle zwróciłem się do niego.
„Zostawiłem ją.”
Nic nie powiedział.
„Zostawiłem ją, gdy już była chora.”
„Nie wiedziałeś.”
„Powinienem był wiedzieć.”
„Ardżuno—”
„Nie” – mój głos się załamał. „Mieszkałam z nią. Spałam obok niej. Widziałam, jak słabnie, i uznałam, że to niewygodne”.
Rohit westchnął i oparł się o ścianę.
„Zawiodłeś ją” – powiedział cicho.
Ta szczerość bolała, ale jej potrzebowałam.
“Tak.”
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






