Jeden z mężczyzn otworzył skórzaną teczkę. „Pani Hale, mamy przygotowane dokumenty do rozpatrzenia przez lekarza w sprawie opieki”.
Uśmiech Victora powrócił. „Dla twojego bezpieczeństwa”.
No i stało się. Kolejny ruch.
Ogłoście moją niekompetencję. Zabierzcie mi dom. Uciszcie mnie. Zrzućcie winę za moje oskarżenia na demencję.
Niemal podziwiałem tę prędkość.
Prawie.
„Powinieneś wyjść” – powiedziałem.
Victor podszedł bliżej. Jego woda kolońska wypełniła pokój niczym dym. „Słuchaj uważnie. Jesteś stary. Claire jest słaba. Jestem jedyną osobą w tej rodzinie, która wie, jak wygrać”.
Spojrzałem na małą kamerę stojącą na półce z książkami, której czerwone światło ukryte było za ceramiczną gołębicą.
„Zawsze za dużo gadasz” – powiedziałem.
Jego twarz stwardniała. „Co powiedziałeś?”
Wstałem i rozpiąłem płaszcz.
Wewnątrz znajdowała się moja stara odznaka konsultanta federalnego, którą odnowiłem sześć tygodni temu na potrzeby grupy specjalnej do spraw przestępstw finansowych.
Victor wpatrywał się w to.
Uśmiechnąłem się.
„Wybrałeś niewłaściwą kobietę.”
Część 3
O zachodzie słońca jadalnia znów była pełna.
Tym razem nie z gośćmi.
Z prawnikami.
Przeczytaj więcej, klikając przycisk ( DALEJ »» ) poniżej!






